Druga połowa lat 70. i początek lat 80. były dla krajów wysoko rozwiniętych okresem silnego wzrostu inflacji oraz najwolniejszego od II wojny światowej i najbardziej zmiennego tempa wzrostu gospodarki.

Ocenę bieżącej polityki makroekonomicznej na świecie utrudniają co najmniej dwa fakty. Po pierwsze jest ona prowadzona w warunkach kryzysu finansowego o zasięgu większym niż jakikolwiek kryzys, z którym osoby za nią odpowiedzialne mogły się zetknąć. Po drugie nadano jej kształt nieobserwowany w przeszłości.

Twierdzenia, że najpoważniejszym w tej chwili zagrożeniem dla gospodarki jest przedwczesne zaostrzenie polityki makroekonomicznej, mogą być odczytywane jako zmiana funkcji i celu osób odpowiedzialnych za jej prowadzenie. Zdają się one przywiązywać większą niż w przeszłości wagę do odchyleń bezrobocia od jego naturalnej stopy. W rezultacie mniej uwagi mogą zwracać na inflację. Takie, nazwijmy je, gołębie podejście do polityki makroekonomicznej przyczyniło się do stagflacji w latach 70.

Wiele osób może nie zgodzić się z powyższą oceną bieżącej polityki makroekonomicznej na świecie. Duże różnice w opiniach na jej temat pokazują, jak trudno ocenić jej charakter. Jeśli podmioty gospodarujące muszą zgadywać, jaki charakter ma polityka makroekonomiczna, wtedy zwiększa się niestabilność gospodarki. W takich warunkach może wystąpić stagflacja, nawet jeśli polityka pieniężna zaczęłaby przywiązywać większą niż w przeszłości wagę do inflacji.

Scenariusz dla Polski

Co realizacja takiego ostrzegawczego scenariusza oznaczałaby dla nas? Z jednej strony, inaczej niż było to przy wychodzeniu z poprzedniego spowolnienia, Polska nie importowałaby niskiej inflacji z zagranicy. Jednak z drugiej strony wzrost naszej gospodarki (a w konsekwencji krajowa inflacja) byłby hamowany przez stagnację w otoczeniu zewnętrznym. Oprócz tych dwóch przeciwstawnych czynników prowadzenia polityki pieniężnej nie ułatwiałyby również wahania kursów walutowych. Przyczyniać się do nich mogłoby dalsze zwiększenie napięć w finansach publicznych w wielu krajach świata, o które byłoby nietrudno przy braku powrotu do tempa wzrostu z przeszłości. Powinni o tym pamiętać wszyscy ci, którzy uważają, że złoty może się tylko umacniać.

Pełna treść artykułu: Czy światu grożą inflacja i stagnacja?