Ponad 70 proc. brytyjskich strat pochodziło z kredytów strukturyzowanych, wynika z danych przedstawionych przez Colina Lawrence'a, dyrektora ds. rozsądnego zarządzania ryzykiem w Urzędzie Usług Finansowych (FSA). – Kluczowe jest to, ile strat poniesionych w Wielkiej Brytanii przez banki różnej narodowości pochodziło z finansów strukturyzowanych, a nie transakcji dokonywanych na własny rachunek – powiedział Lawrence.

Raport pojawia się w kilka tygodni po tym, jak prezydent Barack Obama zaszokował Wall Street zestawem propozycji, w tym zakazem – znanym jako zasada Volckera, od nazwiska Paula Volckera, byłego prezesa Rezerwy Federalnej – prowadzenia przez banki operacji na własny rachunek, zamiast w interesie klientów.

Choć FSA chętnie pomógłby w odbudowie branży sekurytyzacyjnej, Lawrence zapowiedział ostrzejszą kontrolę produktów i wzmożony nacisk kładziony na „społeczną użyteczność” transakcji. Powtórzył w ten sposób kontrowersyjne stanowisko Lorda Turnera, prezesa FSA z zeszłego roku, który skrytykował sektor finansowy za tworzenie produktów bez realnego celu społecznego.

Lawrence dodał, że przed kryzysem banki dokonywały arbitrażu, wykorzystując różnicę pomiędzy niższymi wymaganiami kapitałowymi dotyczącymi aktywów w ich księgach transakcyjnych i wyższymi w księgach bankowych, tradycyjnie składających się z kredytów.

Około 36 proc. strat brytyjskich banków pochodziło z ksiąg transakcyjnych, co sugeruje, że wiele z tych kredytów zostało do nich przetransferowanych. Jednak kiedy nadszedł kryzys, wykorzystywanie ksiąg transakcyjnych pogłębiło straty, ponieważ aktywa zawarte w tych księgach są wyceniane według bieżącej wartości rynkowej.