“Banki nie mogą tak długo pozostawać na uboczu. Muszą pożyczać, a historycznie rzecz biorąc, większość kredytów w regionie idzie na nieruchomości” – powiada Santhosh Joseph, 45-letni założyciel i szef firmy Dubai Pearl.

Dubaj, drugi największy szejkanat w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, doświadczył najgorszego na świecie krachu na rynku nieruchomości podczas globalnej recesji, kiedy ceny sprzedaży spadły ponad 50 proc., a wstrzymane, bądź odwołane projekty szacuje się na przeszło 300 mld dolarów.

Bogaci inwestorzy z Abu Dhabi

Dubai Pearl przetrwała dzięki uzyskaniu 1,5 mld dolarów z tytułu przedpłat za budowane apartamenty, a dalsze 500 mln dolarów ma obiecane z Al Fahim Group, reprezentującej jedną z najbogatszych rodzin w Abu Dhabi, sąsiednim emiracie zasobnym w ropę naftową. Sam Joseph ma 20 proc. udziałów w firmie, a reszta należy do inwestorów na czele z Al Fahim.

Deweloper buduje cztery 73-piętrowe wieżowce połączone wspólnym dachem. Obiekt znajduje się niespełna 1,5 km od „palmowej wyspy”, jednego z najbardziej ekscentrycznych projektów architektonicznych. Hotel i kompleks mieszkalny będą miały pomieszczenia o łącznej powierzchni 1,9 mln m kw. Projekt Dubai Pearl będzie otoczony sztuczną plażą, w niższych budynkach znajdą się centra handlowe i sale widowiskowe. Zakończenie budowy przewidziano na 2013 rok.

Kryzys zmusił firmę do ponownego przeglądu projektu i włączeniu do niego komponentów rozrywkowych i leczniczych. Firma także renegocjowała warunki z nabywcami, aprobując dłuższe terminy spłat, aby wyeliminować możliwość niewypłacalności. 

„Nie sądzę, aby w roku 2010 i do połowy 2011 roku doszło do poprawy sytuacji na międzynarodowych rynkach, tak aby kredyty hipoteczne stały się powszechnie dostępne. W sektorze nieruchomości cykle biznesowe trwają zazwyczaj trzy lata – od szczytu do szczytu – a najlepsze lokalizacje szybko odzyskują dobrą cenę” – mówi deweloper z Dubaju.