Skąd obawy? Huta dostarcza Bogdance konstrukcje wykorzystywane do zabezpieczania wydrążonych chodników. To tzw. obudowy górnicze, bez których żadna kopalnia nie może istnieć. – Sytuacja nie jest komfortowa, gdy dostawca kluczowych dla naszych inwestycji produktów staje się własnością podmiotu, który jest wobec Bogdanki konkurencyjny – mówi Tomasz Zięba, rzecznik Bogdanki.

Kopalnia, podobnie jak Kompania Węglowa, żyje ze sprzedaży węgla dla energetyki. Bogdanka obawia się, że przejęcie Huty Łabędy – jedynego jej dostawcy obudów górniczych – przez konkurencję może zmusić kopalnię do poszukiwania innych producentów i opóźnić inwestycje.

Problem polega na tym, że Bogdanka potrzebuje stałych dostaw obudów, bo drąży chodniki w nowym polu wydobywczym Stefanów. Dla kopalni jest to kluczowa inwestycja: pozwoli zwiększyć wydobycie z obecnych około 5,5 mln ton rocznie do 11,1 mln ton w 2014 roku. Znacznie spokojniej sprawę patrzy Kompania Węglowa. – Wniesienie akcji Huty Łabędy to forma dokapitalizowania, mająca pomóc w spłacie zaległych zobowiązań przejętych po byłych spółkach węglowych – mówi Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Jak Kompania wykorzysta te aktywa? Zbigniew Madej: – To tajemnica handlowa. Kompanii zostało jeszcze do spłaty ponad 900 mln zł długów po spółkach przejętych w 2004 roku. Skarb Państwa obiecywał, że dokapitalizuje ją mniej więcej taką samą kwotą, ale jak do tej pory dał tylko około połowy. Akcje Huty Łabędy to kolejna transza pomocy obiecanej przed laty przez rząd. Huta w 2009 roku osiągnęła 452 mln zł przychodów ze sprzedaży i 43 mln zł zysku netto. Według informacji rządu warta jest ona około 288 mln zł.

Planów Kompanii nie zna Huta Łabędy. – Biorąc jednak pod uwagę potrzeby KW, nie możemy wykluczyć, że w przyszłości odsprzeda ona akcje huty – mówi Zenon Górniak, prezes zarządu Huty Łabędy. Chętnych prawdopodobnie nie zabraknie. Kilka lat temu, kiedy huta miała być prywatyzowana, chciały ją kupić AccelorMittal i grupa KEM z Dąbrowy Górniczej.