Spekulacje na temat Shella powtarzają się od kilku miesięcy. Według nich koncern miałby sprzedać 16,3 proc. akcji w Ceska Rafinerska (CR). Pakiet tych udziałów ma ochotę kupić Unipetrol, czeska spółka Orlenu.

Tymczasem wiadomo już, że decyzje o sprzedaży akcji nie zapadną szybko. Jak dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna, koncern wprawdzie zapowiada, że pozbędzie się części aktywów w Europie, nie jest jednak przesądzone, że sprzeda swoją część CR (do spółki należą dwie rafinerie: w Kralupach i Litwinowie). Zdaniem Petera Vosera, prezesa Shella, analizowane są różne warianty. – Przyglądamy się wielu naszym aktywom. Wśród nich jest Ceska Rafinerska, ale nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji co do naszego zaangażowania w Czechach – powiedział w rozmowie z DGP.

Orlen nie jest jedynym zainteresowanym pakietem. O udziały w CR starają się także konkurenci polskiej spółki: czeska, państwowa firma Mero; pojawiły się także pogłoski, że chętny jest rosyjski Lukoil. Jednak to Orlen (PKNORLEN) ma prawo pierwokupu i nie kryje, że jest zainteresowany zwiększeniem udziałów. Według Kamila Kliszcza, analityka DI BRE Banku, o ile cena byłaby racjonalna, transakcja może być korzystna dla płockiej spółki. – Dzięki niej Orlen zyskałby większą kontrolę nad rafinerią i większy wpływ na decyzje inwestycyjne – tłumaczy.

Eksperci twierdzą, że pozostali udziałowcy CR, czyli Shell i włoski ENI, blokują inwestycje w spółce. Analitycy szacują, że udziały Shella w CR mogą być warte 200 mln dol. Gdyby orlenowski Unipetrol kupił 16,3 proc. akcji należących do Shella, jego udziały w wzrosłyby do 67,5 proc. ENI ma 32,5 proc.