Komisja ds. przemysłu w Parlamencie Europejskim już dziś powinna przyjąć rozporządzenie, które radykalnie ograniczy uzależnienie Unii od rosyjskiego gazu.

Najwyraźniej Bruksela nareszcie wyciągnęła wnioski z wojny gazowej z zeszłej zimy, kiedy to w wyniku sporu Rosji z Ukrainą Gazprom na wiele dni wstrzymał dostawy paliwa dla setek tysięcy mieszkańców UE. Unia chce za wszelką cenę zapobiec powtórce tamtej sytuacji.

Głosowanie w komisji ma zasadnicze znaczenie – z reguły raz przyjęty projekt Parlament Europejski zatwierdza bez większych zmian. Podobnie Rada UE, reprezentująca rządy krajów członkowskich.

Rozporządzenia – w przeciwieństwie do dyrektyw – automatycznie stają się w państwach unijnych obowiązującym prawem i nie wymagają zgody parlamentów krajowych.

– Do tej pory monopole energetyczne w każdym kraju Unii zazdrośnie strzegły swojego rynku i robiły wszystko, by nikt inny nie mógł dostarczać surowca. Po raz pierwszy Bruksela będzie mogła ten opór przełamać – twierdzi eurodeputowany Miloslav Ransdorf z komisji ds. przemysłu.

Zdaniem eurodeputowanego Konrada Szymańskiego rozporządzenie to będzie też pierwszym krokiem do zbudowania jednolitej polityki energetycznej UE – co kolejne polskie rządy postulowały od lat. Po raz pierwszy to Komisja Europejska – a nie poszczególne rządy na własną rękę – ma ustalić, jakie inwestycje są konieczne, by Europa uniknęła konsekwencji ewentualnego wstrzymania dostaw gazu.

Chodzi zwłaszcza o budowę tzw. interkonektorów – gazociągów łączących narodowe sieci przesyłowe państw UE. Ich brak sprawia, że dziś np. Hiszpania – mając ogromne zasoby gazu m.in. z Algierii – nie może nimi wspomóc nawet sąsiedniej Francji. Wystarczających połączeń nie ma też między Niemcami a Polską czy Danią. Odcięte od UE są także republiki bałtyckie.

Nowe rozporządzenie zobowiąże też państwa do stworzenia obowiązkowych minimalnych rezerw gazu (odpowiadających zużyciu surowca w ciągu 45 dni sezonu zimowego), a koncerny energetyczne – do instalacji w każdym gazociągu mechanizmu pozwalającego na przepływ surowca w obie strony. To ma szczególne znaczenie dla Polski: Gazprom będzie musiał zapewnić, że surowiec przesyłany przez Polskę Gazociągiem Jamalskim do Niemiec będzie mógł popłynąć w odwrotną stronę.

Poza tym Komisja Europejska będzie mogła sprawdzić, czy zawarte przez poszczególne kraje umowy są zgodne z prawem europejskim. Zdaniem Konrada Szymańskiego wieloletni kontrakt, jaki polski rząd chce zawrzeć z Gazpromem, nie przejdzie takiego testu: wyklucza on konkurencję na polskim rynku.

Powstanie też plan kryzysowy dla UE zakładający m.in., że kraje Unii sąsiadujące z poszkodowanym państwem automatycznie przekażą mu ilość gazu wystarczającą do zapewnienia priorytetowych potrzeb gospodarstw domowych, a w dalszej kolejności – szpitali i szkół. Mechanizm zostałby uruchomiony, gdy dostawy gazu zmniejszą się o 20 proc. w skali całej Unii.

Warszawa naciskała, by próg ten wynosił 10 proc., ale napotkała tu opór krajów starej UE, które nie poniosły w 2009 roku większych konsekwencji wojny gazowej i chcą maksymalnie ograniczyć koszty nowej polityki energetycznej.

Jak najsilniejsze europejskie państwa zaopatrują się w gaz

Najwięksi odbiorcy rosyjskiego gazu w Europie – Niemcy, Francja i Włochy – należą jednocześnie do grupy krajów o najbardziej zdywersyfikowanym portfelu dostaw. Berlin korzysta w tej dziedzinie ze złóż holenderskich i skandynawskich, natomiast Paryż i Rzym – z zasobów arabskich krajów basenu Morza Śródziemnego, np. Algierii i Libii.

Są jednak państwa, które potrafią się obyć bez rosyjskiego surowca. Jednym z najmniej uzależnionych od Rosji państw Europy jest Wielka Brytania. Przez lata Londyn polegał na imporcie gazu wydobywanego ze złóż położonych pod dnem Morza Północnego – te jednak niebawem się skończą. Dlatego Brytyjczycy mają zamiar skupić się teraz na imporcie skroplonego gazu LNG. W zeszłym roku na Wyspy sprowadzono 9,4 mld m sześc. LNG, 7 razy więcej niż dekadę wcześniej.

W ciągu dekady Wielka Brytania powinna dopędzić lidera wśród importerów LNG – Hiszpanię, która jako jedno z pierwszych państw świata zaczęła importować propan butan w 1969 r. Dziś ze skroplonego gazu pochodzi tam blisko jedna czwarta zużywanej energii.