W czwartek spotkał się w Warszawie z dziennikarzami, gdzie prywatny bank inwestycyjny o zasięgu globalnym od 2009 r. prowadzi oddział. – Uważnie obserwujemy polski rynek, gdyż wielu bogatych Polaków inwestuje za pośrednictwem naszego banku w Szwajcarii, gdyż polskie banki z reguły działają od godz. 9-ej do 16-ej, co nie ułatwiają zawierania transakcji, np. na rynku w USA – podkreśla szef polskiej placówki Daniel Raemy, który pracował wcześniej dla UBS.

Bank Sarasin działa w Szwajcarii od 1841 r., ma centralą w Bazylei. Zatrudnia 1557 pracowników, a kapitał własny wynosi 1,3 mld franków (ok.3,5 mld zł). Głównym udziałowcem jest holenderski Rabobank, jeden z najbezpieczniejszych banków prywatnych na świecie, który posiada rating AAA. Bank Sarasin specjalizuje się w zarządzaniu inwestycjami zrównoważonymi. Wartość aktywów sięga 94 mld franków. – Inwestujemy sporo na tzw. rynkach wschodzących. Na koniec 2009 r. udział polskich papierów wartościowych zajmował jedną trzecią tego rodzaju inwestycji. Obecnie obniżył się do 18 proc., ale są szanse na zwyżkę uczestnictwa w operacjach banku. Jesteśmy dobrze oceniani na rynku. Bank otrzymał nawet nagrodę „Best Private Bank for Portfolio Management 2009” Grupy Financial Times – podkreśla dr Burkhard Varnholt.

Jego zdaniem Polska już zajmuje bardzo mocną pozycję w rozwoju gospodarczym Europy. – To prawdziwe lokalne mocarstwo, coraz bardziej atrakcyjne dla międzynarodowych inwestorów, z racji mimo wszystko zbilansowanego budżetu w finansach publicznych, jak i prywatnych, elastycznej i pełnej możliwości ekonomii oraz premii wynikającej z reformy systemu emerytalnego, którż zaczęto realizować. Skok w napływie kapitału, coraz lepiej pracujący motor eksportu oraz zaufanie inwestorów już podniosło kurs złotego do euro o 15 proc., co w przyszłości zaowocuje znacznym zmniejszeniem zadłużenia kraju w walutach obcych - dodaje.

Tymczasem w strefie euro próbuje się sformułować wspólną i efektywną politykę wobec licznych wyzwań politycznych, strukturalnych i socjalnej natury, gdy niepokoje społeczne rozprzestrzeniły się od Aten po Dublin, Rzym i Madryt, a nawet Berlin. Te wydarzenia spowodowały zmiany w polskim sposobie myślenia, gdzie społeczny i polityczny consensus ustąpił miejsca sceptycyzmowi co do szybkiego wstąpienia do strefy euro. Plany szybkiego przyjęcia waluty europejskiej zostały więc wyhamowane, złoty umocnił się, pozwalając bankowi centralnemu na obniżkę stóp procentowych, twierdzą analitycy banku.

Na pytanie o słuszność wstąpienia Polski do strefy euro, doradca inwestycyjny Banku Sarasin odparł, że „polska gospodarka jest na tyle wielka, a złoty mocny, że kraj nie musi wstępować do strefy euro. Po co wam uzależniać się od decyzji we Frankfurcie czy Brukseli”. - W eksporcie na różnicach kursów walut też można dobrze zarobić – podkreślił.