Biura podróżny ograniczyły tegoroczną ofertę wakacyjną nawet o 20 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Oznacza, że w środku sezonu może już nie być wolnych miejsc. – Do końca lutego odnotowaliśmy 35 tys. rezerwacji na letni sezon. To oznacza, że już sprzedaliśmy ponad 30 proc. całej oferty – mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours.

Podobnym wynikiem chwali się Itaka, która na sezon letni przygotowała miejsca dla 310 tys. osób. Biuro również sprzedało już 30 proc. oferty. – Dobrze wypadła także sprzedaż zimowa. Nabywców znalazło 50 tys. ofert – dodaje Piotr Henicz z Itaki. Oznaki ożywienia na rynku odczuwają także portale turystyczne. Spółka Enovatis, do której należą EasyGo.pl i Wakacje.pl, do lutego wypracowała 33-proc. wzrost w sprzedaży.

– Ten trend się utrzymuje. Odnotowujemy 40-proc. wzrost sprzedaży – zaznacza Andrzej Glapiak z Enovatis. Spółka spodziewa się, że jej roczny wynik sprzedaży będzie o 20 proc. wyższy od wypracowanego w 2009 roku. Biura szacują, że cały rynek wyjazdów zagranicznych urośnie o 3–5 proc., co przy ubiegłorocznych spadkach na poziomie 14 proc. pokazuje duże odbicie.

Jeśli dotychczasowy popyt utrzyma się na tak wysokim poziomie, to może nawet zabraknąć wycieczek dla wszystkich chętnych. Większość biur ograniczyła bowiem swoje programy imprez wyjazdowych względem roku ubiegłego. Jest ich przynajmniej o 20 proc. mniej niż przed rokiem. – Rynek ofert last minute może być bardzo ubogi. Jeśli chcemy w tym roku wyjechać na wakacje, ofert lepiej szukać teraz – komentuje Andrzej Glapiak.

Do wyboru pozostaną droższe wyjazdy z kraju albo wycieczki z wylotami z Berlina oferowane przez działające w kraju odziały niemieckich biur podróży. Ich udział w tym roku w całym rynku może sięgnąć nawet kilku procent. – Warto też obserwować portale turystyczne. Czasami miejsca się zwalniają albo nagle touroperator dokłada określoną liczbę nowych, bo widząc popyt, postarał się o nowe umowy z przewoźnikiem i hotelarzami na dodatkowe miejsca – zaznacza Andrzej Glapiak.

Wysoki popyt nie zachęca touroperatorów do obniżania cen. Chociaż złoty się umacnia, a ceny wycieczek były kalkulowane według wysokich kursów euro z II połowy 2009 r., to wolą utrzymać wyższe ceny. Ubiegły rok wiele biur zakończyło ze stratą, a najbliższy letni sezon ma być okazją do odrobienia kiepskich wyników. – Obniżek cen nie będzie, ale, co ważne, nie będzie też dopłat do wycieczek, którymi klienci byli nękani w poprzednich latach – zapewnia Piotr Henicz.