– Chcemy jak najszybciej wrócić do rentowności i wypracować zysk w tym roku – mówi w rozmowie z DGP Kazimierz Stańczak, dyrektor generalny Polbanku.

Jego bank rok 2009 zakończył stratą w wysokości 170 mln zł. Powodem był wysoki koszt pieniądza. Polbank przez cały okres kryzysu był jedną z najbardziej agresywnych instytucji w pozyskiwaniu depozytów od klientów detalicznych.

– Doszliśmy do wniosku, że jest to zbyt kosztowe, o czym najlepiej świadczą wyniki w 2009 roku. Nie chcemy być już w grupie trzech banków, które oferują najwyższe oprocentowanie depozytów – mówi DGP Kazimierz Stańczak.

Lokaty nadal atrakcyjne

Na razie jednak oferta Polbanku ciągle wyróżnia się na tle rynku – bank oferuje 6 proc. na trzech lokatach.

– Nadal jego oferta plasuje się w rynkowej czołówce, zarówno w przypadku lokat terminowych, jak i konta oszczędnościowego z jednodniową kapitalizacją odsetek – ocenia Halina Kochalska, analityk Gold Finance.

Z informacji uzyskanych przez DGP wynika, że bank – obok PKO BP – oferuje wysokie oprocentowanie lokat także firmom. Z jednej strony bank zabiega o depozyty, z drugiej ostro przyhamował z kredytami. Zdaniem Kazimierza Stańczaka marże kredytowe na rynku spadają, koszt pieniądza pozostaje wysoki i w rezultacie biznes kredytowy finansowo jest naprawdę trudno domknąć.

– Dlatego mogę powiedzieć, że nie zamierzamy prowadzić agresywnej polityki cenowej, nie planujemy udzielać kredytów z marżą 2–2,5-proc. – mówi dyrektor generalny.

Kredytów prawie już nie ma

Tyle że z informacji uzyskanych od pośredników kredytowych wynika, że bank praktycznie zaprzestał udzielania kredytów.

– Analiza wniosków trwa dwa miesiące i często przynosi odpowiedź negatywną, więc zdarza się, że nie wysyłamy wniosków do Polbanku, kiedy klienci dowiadują się o terminach oczekiwania – mówi pracownik jednego z pośredników.

Bank wycofał się z promocji dla kredytów hipotecznych, wprowadził obowiązkowe ubezpieczenie. Dodatkowo od kilkunastu dni pobiera dodatkowo opłatę za wycenę nieruchomości w wysokości 500 zł. Oprócz tego oferuje zdecydowanie wyższe marże od średnich rynkowych.

– To doskonały przykład przejścia ze skrajności w skrajność, bank, który słynął z liberalnej polityki, praktycznie przykręcił kurek z kredytami – mówi Halina Kochalska.

Na dodatek Polbank wdrożył większość zaleceń rekomendacji T, czego efektem było np. ograniczenie wskaźnika LTV (wartości kredytu do wyceny nieruchomości) i bardzo skrupulatne badanie zdolności kredytowej. Nie musiał tego robić, bo jako oddział greckiego Eurobanku nie podlega formalnie rekomendacjom polskiego nadzoru.

Fakt, że bank nadal aktywnie pozyskuje depozyty, choć ograniczył udzielanie kredytów, można tłumaczyć dążeniem do zrównoważenia bilansu. Polbank na koniec 2009 roku miał prawie 11 mld depozytów i prawie 19 mld zł kredytów.

Z naszych informacji wynika, że w ostatnich tygodniach zwiększyła się wartość wycofywanych depozytów. Kierownictwo zdecydowanie zaprzecza.

– Nie notujemy negatywnych zmian sald depozytów w naszym banku, wręcz przeciwnie, po dwóch miesiącach 2010 roku saldo jest dodatnie – mówi Kazimierz Stańczak.

Grecja nie szkodzi

Powodem wycofywania depozytów miałyby być niepokojące informacje z Grecji, której system bankowy jest gwarantem depozytów w Polbanku. W internecie pojawiły się informacje od osób, które rzekomo już wycofały swoje lokaty z Polbanku.

– Tamtejsza sytuacja nas nie dotyczy. Mamy więcej kredytów niż depozytów, ale podobnie jest w większości banków w Polsce. Za nami stoi właściciel w dobrej kondycji finansowej, który miał ponad 360 mln euro zysku w 2009 roku – przekonuje Stańczak.

Ale przyznaje też, że w zeszłym roku Eurobank EFG nakazał ostrożniejsze udzielanie kredytów.