Przepisy dotyczące naliczania i zatwierdzania stawek opłat lotniskowych w portach lotniczych mogą być zmodyfikowane. Opłaty, sięgające w naszym kraju od 50 do 70 zł za każdego pasażera, to jeden z najistotniejszych elementów cen biletów lotniczych. Teraz system ma być zliberalizowany, a większa konkurencja między lotniskami ma doprowadzić do zwiększenia liczby połączeń i spadku cen.

Jak twierdzi Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy Urzędu Lotnictwa Cywilnego, jednolity system obowiązujący do tej pory zostanie podzielony na trzy części i uzależniony od liczby pasażerów odprawianych w porcie w ciągu roku.

Największymi beneficjentami zmian będzie pięć najmniejszych portów, które obsługują w ciągu roku nie więcej niż pół miliona pasażerów. Porty w Zielonej Górze, Szczecinie, Bydgoszczy, Rzeszowie i Łodzi nie będą musiały każdorazowo konsultować tabeli opłat z Urzędem, lecz elastycznie kształtować je w zależności od warunków rynkowych. Otrzymają tym samym do ręki atut w rywalizacji o nowe trasy z większymi od siebie portami, takimi jak w Poznaniu czy we Wrocławiu, które pozostaną w starym systemie.

– Możemy tym samym stać się bardziej konkurencyjni wobec dużych portów lotniczych – potwierdza Paweł Karcz, dyrektor operacyjny Portu Lotniczego Łódź.

Mniej powodów do radości ma za to Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, które zarządza warszawskim portem. W świetle propozycji ULC ten port zostanie zobligowany do corocznych konsultacji z liniami lotniczymi stawek opłat, ale też np. terminów realizacji inwestycji, które w znaczący sposób mogą odbić się na interesach użytkowników lotniska. Na pewno zapobiegnie to wydarzeniom podobnym do tych z początku roku, gdy biura podróży i linie lotnicze narzekały, że warszawskie lotnisko bez konsultacji z nimi zarządziło na wrzesień – okres szczytowy ruchu czarterowego – remont skrzyżowania pasów startowych.