Kanclerz Angela Merkel po raz pierwszy przyznała wczoraj, że niemiecki rząd popiera włączenie MFW do planu rozwiązania greckiego kryzysu. – Nikt nie ma takiej wiedzy, jak radzić sobie w podobnych sytuacjach – argumentuje Michael Meister, zastępca przewodniczącego CDU/CSU.

To oznacza diametralną zmianę stanowiska Berlina. Do tej pory Niemcy chcieli, aby kraje strefy euro rozwiązały problemy Grecji we własnym gronie. Minister finansów Wolfgang Schaeuble wysunął nawet plan powołania Europejskiego Funduszu Walutowego.

Przeciw uratowaniu Grecji przez MFW oponują Francuzi. Prezydent Sarkozy uważa, że Fundusz będzie koniem trojańskim USA w Unii. Przemożny wpływ na politykę Funduszu i jego liberalne recepty gospodarcze ma Waszyngton. Wczoraj prezes Europejskiego Banku Centralnego, Francuz Jean-Claude Trichet, nazwał włączenie MFW do ratowania Grecji „upokorzeniem dla Unii”.

Niemcy zdołali jednak już przekonać do swojego stanowiska niektóre kraje Unii: Holandię, Finlandię a nawet Włochy.

Rozmowy w tej sprawie roli Funduszu są już zresztą zaawansowane. W zeszłym tygodniu do Brukseli przyleciał dyrektor generalny Funduszu Dominique Strauss-Kahn. Zaproponował udzielenie Grecji 10 – 15 mld dol. pożyczki ratunkowej. Tą kwotę miałyby uzupełnić pożyczki albo gwarancje kredytowe krajów Eurolandu.

To jednak MFW miałby określić, jakie warunki muszą spełnić Grecy, aby otrzymać te pieniądze. A mogą być one bardzo twarde. Po części z powodu polityki ostrego zaciskania pasa narzuconej przez Fundusz w zeszłym roku łotewski PKB zmniejszył się aż o 18 proc. Interwencja MFW byłaby także potężnym ciosem w wiarygodność strefy euro: oznaczałaby, że państwa unii walutowej nie są w stanie zacieśnić współpracy gospodarczej.

Grecja nie ma jednak czasu do stracenia. Do końca maja musi sprzedać na rynkach walutowych obligacje za przeszło 20 mld euro, aby obsłużyć gigantyczny dług. Na razie zaś inwestorzy domagają się dwukrotnie większej premii za ryzyko zakupu greckich papierów niż porównywalnych obligacji niemieckich. A tego rząd w Atenach nie będzie w stanie na dłuższą metę wytrzymać.

Niemcy chcą marki

Niemcy nie chcą, aby ich kraj pomógł Grecji spłacić długi. Z opublikowanego wczoraj sondażu agencji Harris przeprowadzonego na zlecenie dziennika Financial Times wynika wręcz, że co trzeci mieszkaniec RFN chce wyrzucenia Grecji ze strefy euro. Tylko co piąty z ankietowanych uważa, że Republika Federalna powinna wesprzeć finansowo Greków. To o wiele mniej chętnych do pomocy niż w innych krajach Unii. Połowa Hiszpanów pragnie bowiem, aby ich kraj wspomógł Ateny. Takiego samego zdania jest też 45 proc. Włochów. Nie da się jedna k wykluczyć, że oba kraje znajdą się w przyszłości w podobnej sytuacji co Grecja, podczas gdy Niemcy w przewidywalnej perspektywie będą występować w roli państwa, które pomaga innym. Z tego samego sondażu wynika, że sami Niemcy przestali być entuzjastami strefy euro. Aż 40 proc. z nich uważa, że ich kraj rozwijałby się lepiej, gdyby wrócił do starej waluty. Podobnego zdania jest zaś tylko co czwarty Francuz i co piąty Włoch.