Nie wolno „przeceniać wpływu globalnego kryzysu na rosyjską gospodarkę, Rosja ma (bowiem) inny problem” – powiedział w wywiadzie udzielonym w Moskwie 50-letni Lebiedew, były agent KGB, do którego dzisiaj należy m.in. brytyjski dziennik „London Evening Standard” – „To jej prymitywizm, antyczna infrastruktura, jak również bardzo niedorozwinięty sektor prywatny i przesadnie rozrośnięty sektor rządowy, który działa, jak prywatny biznes”.

Modernizacja stała się sloganem rządu i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, który twierdzi, że uzależnienie Rosji od ropy naftowej jest “poniżające”. Ale pierwszy zastępca szefa sztabu prezydenta Władisław Surkow powiedział w zeszłym miesiącu dziennikowi “Wiedomosti”, że Rosja powinna zmierzać do modernizacji poprzez zacieśnienie kontroli państwa.

Według Lebiediewa, którego majątek rosyjskie czasopismo „Finans Magazine” szacuje na 3,4 mld dolarów, jego interesy cierpią z powodu konkurencji ze strony firm kontrolowanych przez państwo. „Doświadczam nieuczciwej konkurencji ze strony rządu w co najmniej trzech sektorach” – mówi oligarcha.

Lebiediew, który kontroluje Narodowy Bank Rezerw, sprzedaje właśnie 25 proc. swoich udziałów w państwowych liniach lotniczych Aeroflot. Jak podkreśla, transakcja nie jest sfinalizowana, gdyż zbyt wiele państwowych firm działa w lotnictwie i bankowości. 

Rosyjskie państwo kontroluje dwa największe banki, Sbierbank i VTB Group. I chociaż minister finansów Aleksiej Kudrin w listopadzie zapowiedział, że rząd zamierza w ciągu dwóch lat sprzedać 85,5 proc. swoich udziałów w VTB Group, jego zastępca Aleksiej Sawatiugin powiedział w zeszłym miesiącu, że w tym roku nie jest to na pewno możliwe.

Rosyjski rząd od 2007 roku tworzy olbrzymie państwowe korporacje niemal we wszystkich dziedzinach gospodarki, poczynając od nanotechnologii, poprzez budowę obiektów olimpijskich po bankowość. W styczniu Miedwiediew zwrócił się z prośbą do najwyższego organu kontroli finansowej o monitorowanie inwestycji dokonywanych przez te firmy na kwotę 2,5 bln rubli (84 mld dolarów) ze względu na brak przejrzystości w ich działaniach oraz odmienne regulacje prawne.

Lebiediew zaapelował do rządu o przyspieszenie reform, zamiast wzniecania obaw o wybuch drugiej fali kryzysu. Twierdzi, że rząd wini kryzys kredytowy za problemy, których źródłem jest brak reform.