Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, Gazprom oraz Gas Trading, akcjonariusze EuRoPol Gazu, firmy zarządzającej polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego, podejmą dziś dwie ważne decyzje. Przede wszystkim zatwierdzą nowy statut, który zmieni układ sił w EuRoPol Gazie. Wzrośnie rola Gazpromu.

Wybrany zostanie nowy zarząd spółki. Jego pierwszą ważną decyzją ma być przekazanie kontroli nad rurociągiem jamalskim państwowemu Gaz-Systemowi. Na wyznaczenie operatora gazociągu EuRoPol Gaz ma pół roku.

Takich zmian wymaga od nas Komisja Europejska. Chce ona, by z tej infrastruktury przesyłowej mogli korzystać wszyscy zainteresowani. Dziś z gazociągu jamalskiego korzystają wyłącznie Gazprom oraz PGNiG.

Idea równego dostępu do infrastruktury jest słuszna, bo prowadzi do wzrostu konkurencyjności na rynku gazu, jednak w rzeczywistości nie ma co liczyć, by w najbliższym czasie w Polsce pojawili się alternatywni dostawcy.

– Wątpię, by monopol Gazpromu i PGNiG na korzystanie z rurociągu został przełamany. Gazprom ma wyłączność na handel gazem, więc nowy podmiot po stronie dostawcy na Wschodzie na pewno się nie pojawi – tłumaczy przedstawiciel spółki będącej udziałowcem EuRoPol Gazu.

Gazociąg nie ma ponadto wolnych mocy przesyłowych. Na wejściu, na naszej granicy wschodniej są one już zarezerwowane niemal w 100 proc. Nowy podmiot nie miałby więc szans na zakontraktowanie dodatkowych ilości gazu.

Gazprom dostarcza magistralą do Polski około 2,8 mld m sześc. gazu rocznie, zaś tranzytem do Niemiec prawie 30 mld m sześc. Moce gazociągu będą zajęte do 2037 roku.

Według naszego rozmówcy jedyna możliwość skorzystania z zasady równego dostępu to import gazu do Polski via rurociąg jamalski, ale od strony zachodniej. Nowy podmiot korzystający z tej infrastruktury mógłby sprowadzać gaz z Niemiec. Problem w tym, że dziś nie ma możliwości technicznych. Do tego potrzebny jest tzw. rewers, który daje możliwość tłoczenia gazu w przeciwnym kierunku.