Raport, przygotowany przez Światową Organizację Handlu (WTO) i dwie inne organizacje międzynarodowe, wylicza, że nowe ograniczenia handlowe, nałożone w trakcie ostatnich sześciu miesięcy przez kraje G20, wpłynęły najwyżej na 0,7 proc. importu G20 i 0,4 proc. światowego importu – wzrost zmniejszył się o połowę w porównaniu do poprzedniego półrocza.

Nie pojawiły się żadne nowe ograniczenia w obrocie usługami, chociaż wciąż widoczne są deformacje spowodowane zastrzykami gotówki dla zagrożonych przedsiębiorstw.

Pomimo obaw, że kryzys światowy i spadek obrotów w handlu zagranicznym spowodują wzrost dążeń protekcjonistycznych, zaobserwowane do tej pory zjawisko to lekko przytępiona wersja reakcji znanej z poprzednich okresów dekoniunktury.

Około 3/4 ostatnio nałożonych ograniczeń pochodzi z branż, które często korzystają z takich nagłych kół ratunkowych – zasobów naturalnych, przemysłu wydobywczego i produkcji maszyn.

Krytycy zwracają uwagę, że te tradycyjne środki zapobiegawcze nie obejmują tak zwanej szarej strefy protekcjonizmu, czyli mniej bezpośrednich działań. Pomoc kapitałową dla sektora finansowego czy producentów samochodów też można zaliczyć do sfery działań protekcjonistycznych. Alert Światowego Handlu, projekt koordynowany przez Simona Evenetta, profesora szwajcarskiego Uniwersytetu St. Gallen, śledzi rozwój barier w wolnym handlu.

Ostatnie jego wydanie opublikowane w ubiegłym miesiącu, opisuje wiele niepokojących zjawisk, takich jak wprowadzone ostatnio przez rząd chiński restrykcje dla obcokrajowców próbujących pozyskać państwowe kontrakty w sektorze nowych technologii, sposób, w jaki Waszyngton stosuje zasadę Kupuj amerykańskie produkty, czy rosyjskie ograniczenia dostępu do rynku.