Już osiem dni drożeje szwajcarska waluta. Wczoraj dzięki słownej interwencji Phillipa Hildebranda ten proces został powstrzymany, ale zaledwie na kilka godzin. Prezes zapowiedział, że bank ma odpowiednie narzędzia, by powstrzymać umacniającego się franka. Po południu euro kosztowało już poniżej 1,43 franka, a więc było najtańsze w historii. Na szczęście dla kredytobiorców zadłużonych we franku wczoraj doszło do niewielkiego umocnienia złotego, co zniwelowało wpływ silnego franka względem europejskiej waluty.

Inwestorzy kupują szwajcarską walutę, bo tamtejsza gospodarka szybko podnosi się z kryzysu, a dodatkowo pomaga mu renoma bezpiecznej waluty, szczególnie w obliczu problemów strefy euro z nadmiernie zadłużoną Grecją. Zdaniem Łukasza Wojtkowiaka, analityka banku Millennium, jedyną szansą na tańszego franka w najbliższych dniach jest zdecydowana interwencja banku centralnego Szwajcarii.

– Sytuacja może zmienić się w piątek, kiedy Unia zdecyduje o ewentualnej pomocy dla Grecji, to by wsparło euro i osłabiło franka – mówi.