Wkrótce okazało się jednak, iż było to tylko „dyplomatyczne pustosłowie”. Agencja Bloomberg podała powołując się na źródła w niemieckim resorcie finansów, iż Niemcy uzgodniły z Francją, iż będą opowiadać się, aby Grecję wsparł jednak Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Takie postawienie sprawy to w krótkim okresie najgorsze z możliwych dla wizerunku wspólnej waluty, gdyż rozbudza obawy o stabilność całej strefy euro w perspektywie najbliższych lat, ale i pokazuje słabość unijnych instytucji i egoizm poszczególnych krajów. Nie ma się, zatem co dziwić, iż był to sygnał do uruchomienia silnej fali spadkowej na EUR/USD, a z zakładanej korekty wzrostowej w stronę 1,36, nic nie wyszło. Dzisiaj o poranku doszło do sforsowania wsparcia na 1,3432, co uruchomiło kolejną falę sprzedaży euro ze strony inwestorów operujących w średnim terminie (dość szybko padł kolejny bastion na 1,34). Wydaje się, iż dość szybko możemy osiągnąć poziom 1,32, gdyż nastroje wokół euro są fatalne. Inwestorzy praktycznie nie zareagowali na bardzo dobre odczyty danych PMI dla Niemiec za marzec (widać wyraźnie, kto najbardziej zyskuje na słabości euro), ani analogicznie dobre odczyty PMI dla całej strefy euro. Reakcji nie było widać także w rewelacyjnym odczycie indeksu nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców (IFO), który wzrósł w marcu do 98,1 pkt. Widać, że dobre dane zwiększają tylko dynamikę spadku euro.

Na tle spadków EUR/USD dość dobrze zachowuje się nasz złoty. Widać, że wczorajsza nieudana próba podejścia pod poziom 3,91 zł za euro, była sygnałem powrotu w stronę silniejszego złotego. Powraca zatem obserwowany w zimę schemat w którym zyskujemy na greckich problemach. Jedyne co mogłoby zaszkodzić naszej walucie, to ewentualne spekulacje wokół wcześniejszego zaostrzenia polityki monetarnej w USA, lub w Chinach. Ale to i tak byłoby tylko na moment, nawet jeżeli publikowane przez GUS dane mogą rozczarować (sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym tylko o 0,1 proc. r/r wobec oczekiwanych 3,9 proc. r/r).

EUR/PLN: Mocnym sygnałem, iż wracamy do silniejszego złotego będzie sforsowanie poziomu 3,88. Widać jednak, iż są ku temu szanse, patrząc na brak korelacji z zachowaniem się EUR/USD. Wskaźniki na H4 pokazują nieznaczną przewagę strony podażowej na EUR/PLN. Silny opór to rejon 3,89 i dalej 3,90.

USD/PLN: Kurs znalazł się powyżej 2,90 za sprawą silnie zniżkującego EUR/USD. Pomimo tego nie doszło jednak do sforsowania oporu na 2,92, co pokazuje w pewnym stopniu siłę naszej waluty i nieco przypomina wczorajszą sytuację na EUR/PLN – tam barierą były okolice 3,91, tutaj jest to testowanie 2,90-2,92. Jeżeli nie uda się sforsować tych okolic w najbliższym czasie, to nie można wykluczyć, że znajdziemy się poniżej 2,88.

EUR/USD: Trend spadkowy nabiera tempa, silny opór to teraz 1,3430. Istotne wsparcia można wyznaczyć na równych poziomach 1,33 i 1,32. Dzienne wskaźniki wygenerowały wyraźne sygnały sprzedaży. 

GBP/USD: Funt nie traci tak bardzo jak euro, bo i nie ma ku temu powodów – Grecja to nie problem Brytyjczyków, chociaż po części może im to zaszkodzić w postaci pogorszenia się wizerunku krajów borykających się z ogromnym zadłużeniem i deficytem. Zejście poniżej 1,50 prowokuje jednak do testowania okolic 1,4930, a później nawet 1,4850. Silne opory to 1,50 i dalej 1,5050.