Aby przyhamować import węgla z Rosji i nałożyć cła antydumpingowe, nasi producenci musieliby udowodnić, że rosyjski węgiel napływający na rynek Unii Europejskiej jest subsydiowany.

– Wniosek naszych spółek węglowych o wszczęcie postępowania antydumpingowego w sprawie importowanego węgla byłby racjonalny trzy lata temu. Wówczas wypierał z rynku węgiel z polskich kopalń. Natomiast obecnie polskie górnictwo nie jest w stanie zabezpieczyć węgla na potrzeby polskiej gospodarki. Poza tym nie wyobrażam sobie, że będzie w Polsce gremium potrafiące udowodnić, że Rosja czy Kolumbia produkują węgiel z pomocą państwa. Przecież dochodzi tu kwestia cen. Węgiel z importu zalewa rynek, bo jest tańszy od węgla oferowanego przez nasze spółki węglowe – ocenia Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Polskie górnictwo wydobyło w 2009 roku 77 mln ton węgla, a zatem tyle, ile w roku 1951. W roku 2009 import węgla do Polski przekroczył 10 mln ton, co oznacza produkcję ok. czterech kopalń. W roku 2010 ten import może sięgnąć poziomu 12 mln ton.

Rola producentów

Zdaniem Jerzego Markowskiego o ewentualnym powodzeniu we wprowadzeniu ceł będzie decydować podejście innych państw unijnych. A przecież Niemcy wydobywający rocznie zaledwie 18 mln ton węgla, importują go ok. 46 mln ton. W Niemczech roczne subwencje dla górnictwa wynoszą od 1,5 do 2 mld euro. Trudno się spodziewać, by Niemcy chciały sobie psuć stosunki z Rosją przez wspieranie polskiego stanowiska w sprawie importu.

O wszczęcie postępowania mogą wystąpić jedynie bezpośrednio producenci węgla. Zarządy polskich spółek powołały już zespół, który ma się zająć tą kwestią. Według Mirosława Kugiela, prezesa Kompanii Węglowej, taki wniosek zostanie przygotowany i złożony do Komisji Europejskiej do końca roku.

Ocena związkowa

Zamysł walki z importem węgla dobrze oceniają górnicze związki, choć raczej nie wierzą w sukces. Szef górniczej Solidarności Dominik Kolorz wskazuje, że jego związek od kilku lat bił na alarm i podnosił problem importu węgla z Rosji. Jego zdaniem należało się wówczas zająć tym problemem. – Obecne zaangażowanie prezesów spółek węglowych w walkę z importem węgla z Rosji oceniam jako robienie dobrej miny do złej gry. Oczywiście dobrze, gdyby to skończyło się powodzeniem. Natomiast trzeba pamiętać, że sama procedura będzie trwała ze dwa lata. A przez ten czas węgla z Rosji na pewno sporo do nas napłynie – mówi Dominik Kolorz.

Energetycy wskazują, że ceny węgla utrzymywane przez polskich producentów są zbyt wysokie. Przykładowo elektroenergetyka może w tym roku odebrać od Kompanii Węglowej jedynie 15 – 16 mln ton węgla. Spółki elektroenergetyczne wyznają prostą zasadę i kupują węgiel tam, gdzie jest on oferowany po bardziej korzystnych cenach.

Rozbieżne interesy

Suchej nitki na pomyśle walki z importem węgla nie zostawia prof. Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej. – Przecież jesteśmy w Unii Europejskiej, więc Kompania Węglowa i inne spółki musiałyby zablokować import węgla z Rosji nie tylko do Polski, ale na teren całej Unii. To niemożliwe do wykonania – podkreśla Andrzej Barczak. Jego zdaniem polskich starań nie wesprą Hiszpanie czy Niemcy, którym zależy na dobrych stosunkach z Rosją.