MARCIN JAWORSKI

Mimo kryzysu wasza spółka majątkowa urosła o 22 proc., zbierając 0,73 mld zł składek, wchodząc do pierwszej dziesiątki największych ubezpieczycieli w tym segmencie. Co dalej?

MICHAŁ GOMOWSKI*

Nasz cel strategiczny zakłada, by w 2012 roku być w pierwszej piątce największych ubezpieczycieli na rynku. Od konkurentów dzieli nas już niewiele. Już według danych na koniec 2009 roku możemy uplasować się na tej pozycji w obszarze ubezpieczeń majątkowych niekomunikacyjnych.

Widać jednak, że wzrost ma swoją cenę. 2009 rok zamknęliście niemal 12 mln zł straty, wobec 15 mln zł zysku rok wcześniej.

To efekt zjawisk, które dotknęły wszystkich na rynku w równym stopniu. W porównaniu do znakomitego dla ubezpieczycieli 2008 roku, więcej było huraganów czy powodzi, a więc i więcej wypłacaliśmy odszkodowań.

Istotniejsza jest jednak wojna cenowa na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. Jest ona prowadzona, mimo wzrostu kosztów wypłat za szkody osobowe, m.in. na skutek zmian w prawie wprowadzających instytucję zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej i napraw aut, ze względu na droższe euro. To powoduje, że straty sektora na OC komunikacyjnym sięgnęły 0,96 mld zł.

Jednak patrząc na wzrost przychodów, chyba bierzecie udział w tej wojnie.

Oczywiście, cena jest jednym z ważnych elementów, ale przede wszystkim stawiamy na serwis i innowacje produktowe. Wzrost w ubezpieczeniach komunikacyjnych o 12 proc. to efekt rozpoczętych trzy, cztery lata temu prac nad dywersyfikacją sieci sprzedaży. Znakomicie działa nasza sieć niemal tysiąca agentów wyłącznych. Mamy też dobrze rozwiniętą sieć około 2 tysięcy multiagentów, którzy, jak wiadomo, kontrolują rynek ubezpieczeń OC komunikacyjnego starszych aut. Rozwinęliśmy też współpracę z dealerami samochodów.

Nawet najlepsza sieć nie sprzeda polis, jeśli będą droższe niż u konkurencji.

Dlatego w 2010 roku będziemy stawiać na rozwój pozostałych segmentów rynku ubezpieczeń majątkowych. Chcemy równoważyć niższe przychody z działalności na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.

Czy w tym roku konkurenci zaczną podnosić ceny polis komunikacyjnych?

Nie jest to oczywiste, ale jeśli już, to średnia składka może wzrosnąć o 10 lub kilkanaście procent. Wszyscy w tym roku – przed podjęciem takiej decyzji – będą jeszcze chcieli wykorzystać dostępne możliwości segmentowania klientów i wyławiania tych najostrożniejszych, powodujących najmniej szkód. Na pewno powiększy się w tym roku rozpiętość między najniższą a najwyższą ceną ubezpieczenia, uzależniana od profilu klienta. W Polsce to cztero-, pięciokrotność, na Zachodzie ten wskaźnik jest dużo wyższy, wynosi 10–15. Nieprzypadkowo też zależy nam wszystkim na tym, żeby w bazach UFG można było zweryfikować szkodowość klienta. Dzięki temu będzie można wyodrębniać tych klientów, którzy powodują szkody i odpowiednio takie ryzyko wyceniać. W efekcie średnia cena wzrośnie, ale większość klientów – czyli ci, którzy nie powodują szkód – nie powinna odczuć znaczących podwyżek.

Ale wygląda na to, że za ubezpieczanie firmowych aut wszyscy zapłacą więcej. Już w ubiegłym roku stawki podobno rosły.

To zależy od tego, jak definiujemy auto firmowe i o jakim rodzaju leasingu mówimy. W segmencie aut, którymi jeżdżą pracownicy firm, a szczególnie przedstawiciele handlowi czy kierowcy ciężarówek jeżdżących za granicą, podwyżki są uzasadnione. Ale już w segmencie małych i średnich firm niekoniecznie. Właściciel apteki, który leasinguje swoje jedyne auto, jeździ równie ostrożnie jak klient indywidualny. Coraz rzadziej spotyka się na rynku jedną równą stawkę za ubezpieczenie dla wszystkich. Każdy wyposaża sprzedawców w system informatyczny, który pozwala różnicować składki ze względu na profil klienta.

* Michał Gomowski

wiceprezes zarządu Generali T.U., wcześniej m.in. prezes firmy flotowej Arval