Eksperci mają co tłumaczyć, bo w swoich ocenach dotyczących sprzedaży w poprzednim miesiącu grubo się pomylili. Tak zwany konsensus rynkowy wskazywał na prawie 4-proc. wzrost. Analitycy szacowali taki wynik, bo luty w tym roku miał więcej dni roboczych niż w 2009 roku, a poza tym baza z poprzedniego roku nie była wysoka.

To przez zimę – mówi o zaskakujących danych GUS Adam Czerniak z Invest-Banku. Według niego wskazuje na to sytuacja w poszczególnych kategoriach sprzedawanych towarów. Znacznie spadła sprzedaż tzw. dóbr trwałego użytku, jak samochody, meble czy sprzęt RTV.

– Sprzedaż samochodów spadła o prawie 13 proc. w skali roku, zapewne dlatego, że tegoroczne promocje nie były tak atrakcyjne jak rok temu – uważa ekonomista.

Jarosław Janecki z Societe Generale dodaje, że ludzie mniej kupują, bo ich płace nie rosną tak dynamicznie jak jeszcze w 2008 roku. Z kolei sprzedaż mebli czy sprzętu RTV zależy też od tego, w jakiej kondycji jest rynek nieruchomości. Ten zaś nie ma się najlepiej.

Eksperci są zdania, że słaba sprzedaż może świadczyć o problemach z odbudową konsumpcji prywatnej, a bez tego nie będzie dynamicznego przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Ekonomista Societe Generale uważa, że po zaskakująco niskim wzroście sprzedaży w lutym trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do tegorocznych prognoz PKB.

– Konsumpcja wcale nie musi znacząco przyspieszyć, jak oczekują tego optymiści. Sytuacja na rynku pracy, gdzie bezrobocie jest stabilne, a zatrudnienie spada, w tym nie pomoże – mówi Jarosław Janecki.

Dodaje, że w I kwartale PKB może wzrosnąć o około 3 proc., jednak w drugiej części roku jego dynamika prawdopodobnie osłabnie. W całym roku wzrost gospodarczy może wynieść około 2,5 proc.

15,7 proc. o tyle spadła w lutym sprzedaż mebli i sprzętu RTV w skali roku