Według informacji DGP jest już przesądzone, że budowa 180 km trasy zostanie podzielona na osiem części, a nie jak wcześniej planowano: na trzy lub dziewięć. Wszystkie przetargi zostaną ogłoszone do 15 kwietnia 2010 r. Według najnowszego harmonogramu umowy z wykonawcami mają być podpisane na przełomie września i października. Nie ma już jednak żadnych szans, na to by kierowcy mogli przejechać całą trasą podczas piłkarskich mistrzostw Euro 2012. Dlaczego? Ciężki sprzęt wjedzie na plac budowy dopiero w 2011 roku.

Według rządowego planu budowy autostrad prace na tym 180-km odcinku trasy A1 powinny już trwać w najlepsze. Układanka zaczęła się sypać w lutym, kiedy koncesjonariusz autostrady, konsorcjum hiszpańskich firm – spółka Autostrada Południe – nie zebrało funduszy potrzebnych do realizacji inwestycji. Na początku marca wybuchła kolejna bomba: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad razem z Ministerstwem Infrastruktury odrzuciły przygotowany przez Hiszpanów projekt budowlany trasy. To oznacza wielomiesięczne opóźnienie, bo firmy, które dostaną kontrakty, zanim wejdą na plac budowy, muszą zaprojektować trasę. Potrzeba na to nawet 12 miesięcy. Pierwsze prace ruszą więc w drugiej połowie 2011 roku i potrwają około dwóch lat.

Jak dowiaduje się DGP, opóźnienie w realizacji inwestycji planowanej na Euro 2012 może oznaczać gigantyczne utrudnienia w trakcie imprezy. Blisko 82-km fragment przyszłej trasy (z Piotrkowa Trubunalskiego do Częstochowy) biegnie bowiem śladem jedynej drogi łączącej stolicę ze Śląskiem, wybudowanej jeszcze w latach 70. tzw. gierkówki. Najprawdopodobniej resort i GDDKiA wpuszczą ciężki sprzęt na dwupasmówkę dopiero po mistrzostwach. Co więcej odcinki w najgorszym stanie technicznym mają na Euro 2012 przejść remont.

– W tej sprawie nie ma jeszcze ostatecznej decyzji – zastrzega Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

7 mld zł mogą być warte kontrakty na zaprojektowanie i budowę ośmiu odcinków A1