Oczywiście prawdziwe jest stwierdzenie, że obecnie sytuacja jest dużo trudniejsza niż np. przed dwoma laty, kiedy nikt jeszcze nie myślał o kryzysie. W mojej opinii – dodam, że siedzę w branży bankowej od ponad 17 lat – jest średnio dobrze. Jeśli potrzebujemy dofinansowania dla naszej firmy i spełniamy wymagane minimum, to kredyt powinniśmy dostać bez problemu. Ale nie bez wytężonej pracy... W opinii większości przedsiębiorców jest jednak inaczej – psioczy się na banki, że te kładą firmom kłody pod nogi.

Zajmijmy się czynnikami, które mogą utrudnić bądź uniemożliwić uzyskanie kredytu. Mamy na ogół dwa typy przedsiębiorców: tych, którzy z założenia dochodów nie wykazują (w ramach tzw. optymalizacji podatkowej), oraz tych, którzy uczciwie płacą podatki. Pierwsi dostęp do kredytów mają bardzo utrudniony. Druga grupa narażona jest na pułapkę zbytniej pewności siebie.

Trzeba mieć jednak świadomość, że kredyt się zdobywa, a nie dostaje. Nie wystarczy rzucić na stół kilku PIT-ów, ewentualnie zaświadczenia z ZUS i US o niezaleganiu. Doradca w banku przedstawi nam do wypełnienia mnóstwo dodatkowych druków i formularzy, będziemy też musieli najczęściej opracować prognozy wyników firmy na kilka lat. Najczęściej, z punktu widzenia przedsiębiorcy, to strata czasu. Ale jeśli nie damy bankowi tego, co wymaga – zapomnijmy o kredycie. Pracownik banku jest od tego, by przestrzegał procedur.

Rzadko mamy tak idealną sytuację, że firma wykazuje non stop wysokie dochody. Jeśli planujemy zgłosić się do banku po pieniądze, powinniśmy pamiętać, że do kredytu trzeba się dobrze przygotować. Nie znaczy to jednak, że wystarczy wypełnić wszystkie formularze. Wykazanie się odpowiednim dochodem to nie wszystko. Oprócz sprawdzenia dochodowości bank będzie liczył różne wskaźniki, w tym m.in. płynność bieżącą, wskaźnik rotacji zapasów, strukturę zobowiązań i należności. Ich analiza musi przynieść odpowiedni wynik, jeśli na przykład wyjdzie, że mamy kłopot z utrzymaniem płynności lub przejedliśmy cały kapitał własny – pożegnajmy się z myślą o kredycie. Co więc należy zrobić? Posiadać nieco wiedzy o tym, co dla banku jest istotne i jak się to sprawdza.

Każdy bank prowadzi swoją politykę kredytową. Bywa, że woli pożyczyć pieniądze Kowalskiemu. Jednak jeśli Kowalski prowadzi firmę i potrzebuje pieniędzy na rozwój, to mogą zacząć się schody. Po jednym czy dwóch spotkaniach już widać gołym okiem, że siedzący naprzeciwko nas doradca, zwany czasem analitykiem, to fachowiec czy żółtodziób. Pół biedy, jeśli chcemy uzyskać prosty kredyt – może się to udać. Na pewno jednak porażką będzie prowadzenie trudnej sprawy przez niedoświadczoną osobę. Wówczas lepiej szukać w tym banku kogoś bardziej kompetentnego, zmienić oddział albo bank.

Bardzo często przedsiębiorcy korzystają z usług niewielkich i niedrogich biur rachunkowych. Ma to swoje dobre strony – można liczyć na indywidualną opiekę oraz na umiarkowany koszt. Jednak przy zetknięciu ze skomplikowaną dokumentacją wymaganą przez banki do kredytu może się okazać, że możliwości naszego księgowego są ograniczone. Nawet jeśli mamy zapewnioną pomoc znającego się na rzeczy analityka w banku, sami musimy sporo rzeczy bankowi przygotować.

Jeśli więc nie mamy odpowiedniego wsparcia ze strony biura rachunkowego, też możemy niepotrzebnie stracić tylko dużo czasu i zakończyć ubieganie się o kredyt porażką. Na własne życzenie – to my wybieramy przecież osobę lub firmę do obsługi księgowej. Jeśli w miarę uczciwie płacimy podatki, wybierzemy właściwy bank i dobrze przygotujemy dokumenty – wtedy kredyt na firmę powinniśmy dostać. Nie w każdym przypadku jest to gwarantowane. Niekiedy sprawy takie są bardzo skomplikowane, a banki jednak wciąż bywają nieprzewidywalne.