Słusznie byłoby założyć, że Guy Buswell, prezes konkurencyjnej UK Mail, zaciera ręce z powodu tych niesprzyjających wiatrów dla dawnego monopolisty, którego udział w rynku usług pocztowych skurczył się dramatycznie od czasu otwarcia go na konkurencję w 2006 roku. Jednakże Buswell niewiele z tego ma. Twierdzi on, że aby UK Mail mogła rozwinąć skrzydła, następca Croziera musi kontynuować politykę radykalnych reform, by zapewnić zarówno sobie, jak i rywalom z branży sortowania poczty – którzy muszą polegać na Royal Mail, jeśli chodzi o doręczanie przesyłek – prosperity w erze skomputeryzowanej komunikacji.

Walka z monopolem

Buswell i wielu innych stracili lata na lobbowaniu za zniesieniem trwającego 350 lat monopolu Royal Mail na rynku standardowych usług pocztowych. Niestety, udało się to dopiero wtedy, gdy komunikacja elektroniczna, a teraz i recesja, przerzedziły kolejki pod okienkami pocztowymi.

Według ostatnich wyliczeń, UK Mail kontroluje 17 proc. brytyjskiego rynku pocztowego i obok holenderskiego TNT jest jednym z dwóch głównych rywali Royal Mail. TNT przypuściło ostry atak na rynek, zdobywając takich klientów, jak BT, Barclays, Sky i lokalne samorządy, którym zależało na tańszych usługach sortowania i dostarczania przesyłek.

TNT przeprowadziło nawet w Liverpoolu pilotażowy program doręczania przesyłek, dochodząc do wniosku, że zatrudnienie własnych doręczycieli w niektórych dzielnicach stolicy oraz innych miastach będzie opłacalne.

Symbioza, a nie wojna

Buswell prezentuje bardziej pojednawczy stosunek do współpracy z Royal Mail. Nie zdecydował się wykorzystać sytuacji jesienią zeszłego roku, gdy zastrajkowali pracownicy Royal Mail.

W listopadzie powiedział, że wpływ akcji strajkowej Royal Mail na wyniki UK Mail był umiarkowany, choć jednocześnie wyraził nadzieję, że firma może dzięki temu odnieść korzyści w sektorze przesyłu paczek, gdyż klienci byli zmuszeni poszukać innych kurierów niż Royal Mail, by nadać większe przesyłki.

Choć UK Mail konkuruje łeb w łeb z Royal Mail i innymi firmami na arcytrudnym rynku dostarczania paczek, stosunki w branży pocztowej mają raczej formę symbiozy z uwagi na końcowy etap dostawy.

Sam Buswell nie sugeruje takiej analogii, ale nasuwa się stwierdzenie, że UK Mail i pozostali uwikłani są w pewnego rodzaju dylemat więźnia, gdzie ich własne powodzenie zależy od starań, by państwowy dostarczyciel i rywal obniżył koszty usługi.

– Royal Mail powinna zredukować o połowę swe moce w obszarze sortowania i transportu przesyłek. Royal Mail jest monopolistą na polu dostarczania poczty i nie widzę w tym absolutnie żadnego problemu – twierdzi Buswell.

Obecnie klienci UK Mail, wśród których są Lloyds Banking Group, TV Licensing oraz urząd do spraw pracy i emerytur (DWP), mogą dotrzeć pod miliony adresów.

– Kto chce konkurować, skoro ceny są satysfakcjonujące? – pyta Buswell.

Wypowiada się pochlebnie o większości postępów poczynionych przez Royal Mail pod rządami Croziera. Buswell wypomina jednak, że wciąż nie udało się przeprowadzić gruntownej modernizacji i cięcia kosztów, jakie wdrożyli kontynentalni krewniacy, na czele z TNT i Deutsche Post.

Raport na temat brytyjskiego sektora pocztowego, opublikowany 15 miesięcy temu, skwitował, iż radykalna reforma sieci Royal Mail jest nieunikniona. Zaraz potem laburzyści odłożyli na półkę plany częściowej prywatyzacji.

Groźna poczta elektroniczna

Wszystkie firmy z tej branży muszą mierzyć się z rzeczywistością, w której po raz pierwszy od dawna kurczy się wolumen listów, gdyż brytyjscy konsumenci wolą korzystać z mediów elektronicznych.

Buswell ubolewa, że sytuację poczty dotyka przedwyborczy paraliż.

– Moglibyśmy być już o rok bliżej do jakiejkolwiek strategii dla Royal Mail – twierdzi.

Tymczasem jest optymistą, jeśli chodzi o wyzwania ery elektronicznej dla tradycyjnego rynku pocztowego.

– Nie mam żadnych obaw w związku ze spadkiem liczby przesyłek – zapewnia.

Rozwój systemu bardziej precyzyjnie skierowanych i policzalnych przesyłek bezpośrednich gwarantuje, że wiele firm uważa go za solidną inwestycję marketingową.

UK Mail deklaruje, że klientom biznesowym jest w stanie zapewnić oszczędności rzędu 5–10 proc., gdyby zdecydowali się nie polegać wyłącznie na Royal Mail.