Wczoraj Mińsk podał Rosjan do sądu w sprawie ceł eksportowych, jakie Moskwa nakłada na ropę naftową. Dzień wcześniej Białoruś w zamian za poparcie polityczne zdobyła kredyt w Pekinie.

Surowiec naftowy i chemiczny, który płynie do białoruskich zakładów przetwórstwa, a po przetworzeniu jest reeksportowany na Zachód, został objęty przez Rosję cłem wywozowym. Białoruś jednak nie godzi się z takim rozwiązaniem, gdyż zyski choćby ze sprzedaży produktów ropopochodnych są kluczowym elementem jej eksportu. Wczoraj do sądu ekonomicznego przy WNP wpłynął wniosek o rozpatrzenie spornych zapisów. Zdaniem Mińska cła są sprzeczne z dwoma umowami rosyjsko-białoruskimi podpisanymi jeszcze w pierwszej połowie lat 90.

Tymczasem w środę w Mińsku gościł wiceprezydent Chin Xi Jinping. Pekin udzieli Białoruś 7,5 mln dol. bezzwrotnej pomocy, a co ważniejsze, przekaże 1 mld dol. na realizację wspólnych projektów, zwłaszcza w sektorze zbrojeniowym i naukowo-technicznym.

Skąd to wsparcie dla białoruskiej gospodarki? Mińsk obiecał Chinom bezwzględne poparcie na arenie międzynarodowej w sprawach Tybetu, relacji z Tajwanem i obrony praw człowieka. Pekin także zobowiązał się do wsparcia Mińska w tej ostatniej kwestii.

Zdaniem analityków zbliżenie z Chinami, wcześniejsze tournee prezydenta Aleksandra Łukaszenki po Brazylii i Wenezueli, a także otwarcie na kontakty z Zachodem dowodzą elastyczności władz w Mińsku. Łukaszenka jest gotów do dowolnej wolty ideologicznej, jeśli tylko zapewni mu to środki na przedłużenie stabilnych rządów.