Szefowa Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Elwira Nabiullina podała niewesołą wiadomość, że po uwzględnieniu czynników sezonowych PKB Rosji spadł w lutym 2010 r. w porównaniu do stycznia o 0,9 proc., a produkcja przemysłowa skurczyła się 0,6 proc. Na dodatek tamtejszy GUS czyli Rosstat poinformował o spadku inwestycji i spowolnienie sprzedaży detalicznej.

Zastępca szefa Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Andriej Klepacz chcąc zatrzeć złe wrażenie powiedział potem, że PKB w ujęciu rocznym w lutym wzrósł o 3,9 proc., a w okresie styczeń-luty nawet o 4,5 proc. Zapewnił, że wysokie ceny ropy naftowej na rynkach światowych wymagają wręcz rewizji „ w górę” prognozy wzrostu PKB w 2010 r.

Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego uznaje za najbardziej prawdopodobny przedział cenowy ropy naftowej w 2010 r. 70 - 76 dolarów za baryłkę. - Przy takich cenach ropy i pod warunkiem wznowienia rozwoju gospodarczego w marcu, wzrost PKB w 2010 r. na poziomie 4-4,5 proc. jest wiarygodny - uznał min. Klepacz.
Pierwsze ostrzeżenia

Tymczasem „na warsztat” prognozy rządu wzięli eksperci moskiewskiego Centrum Rozwoju GU-WszE. Uznali, że tak wysoki wzrost PKB Rosji jest mało prawdopodobny. "Wydaje się nam, że pogorszenie dynamiki gospodarczej jest w istocie poważniejsze, o czym najlepiej świadczy wypowiedź minister Nabiulliny" – napisali w raporcie. "Dlatego nie spieszymy się z rewizją naszych prognoz, przewidujących stagnację, a nawet niewielki spadek PKB w 2010 r." , dodali.

Z kolei znany bank inwestycyjny Troika Dialog, którego prognozy na 2010 r. są najbardziej optymistyczne, nie zamierza polegać na oczyszczeniu z sezonowości lutowych danych Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego. Jako przyczynę podaje nowe zasady wyliczeń Rosstata tempa rozwoju miesięcznego i rocznego gospodarki rosyjskiej, a także liczenie po nowemu produkcji przemysłowej. Porównywanie br. z poprzednimi latami „nie ma więc sensu”.

"Potwierdzamy nasze prognozy wzrostu PKB w 2010 r. na poziomie 5,2 proc. i oczekujemy kontynuacji polityki banku centralnego obniżania podstawowych stóp procentowych w kontekście ekspansji kredytowej" - przyznał w przeglądzie internetowym Trojka Dialog.

"Oczekujemy, że w najbliższych miesiącach portfele kredytów bankowych zaczną stopniowo rosnąć, co powinno przyspieszyć ożywienie gospodarcze. Dlatego potwierdzamy naszą prognozę wzrostu PKB na 2010 r. na poziomie 5,5 proc." - napisał inny optymista - bank Uralsib.

Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego i bank centralny Rosji uważają, że wzrost PKB w 2010 r. może przekroczyć nawet 5 proc. chociaż na razie oficjalne prognozy mówią tylko o 3,1 proc., ale rząd woli być ostrożny.

W tym samym czasie wspomniane Centrum Rozwoju prognozuje koniec wzrostu cen ropy i stabilną tendencję umacniania kursu rubla, nazywając je "nie najlepszą pożywką” dla odbudowy popytu na towary krajowe, a tym samym rozwoju gospodarczego Rosji.

Dane za luty o PKB potwierdzają niestabilność procesu odbudowy i słabości popytu krajowego”, przytakuje mu Alfa Bank.

Nowe obawy

Centrum Rozwoju tłumaczy lutową stagnację gospodarczą kiepską dynamiką popytu krajowego - spadkiem inwestycji, ostrym spowolnieniem obrotów handlu detalicznego i niskimi przewozami towarów i produktów.

Szacunki Centrum biorą pod uwagę sezonowość inwestycji, obejmując nawet przerwy w ich realizacji od połowy 2008 r. i ujawniają, że w lutym w porównaniu do stycznia spadły nawet o 0,2 proc. W lutym wystąpiło też znaczne osłabienie wzrostu w przemyśle wydobywczym i ogólny spadek produkcji przemysłowej z wyjątkiem sektora energii elektrycznej i ciepła, gdzie produkcja rosła, głównie dzięki niskim temperaturom.

"Kontynuowano spadki w budownictwie, a wzrost produkcji przemysłowej był nieznaczny, jeżeli się względni duży jej spadek już w styczniu" - uważają analitycy Raiffeisenbanku. - Ogólnie rzecz biorąc możemy stwierdzić, że negatywne tendencje w gospodarce występują nadal, a wzrost PKB w I kwartale w stosunku do poprzedniego może być ujemny – mówią.

Z kolei analitycy Trust Banku uważają, że wszystkie pozytywne dane o gospodarce są głównie "efektem niskiej bazy”. Teraz jednak dane makroekonomiczne powinny być podawane bez „upiększeń” i całkowicie odzwierciedlać rzeczywisty stan gospodarki.

- Najbardziej niepokojącym sygnałem jest spadek inwestycji, spowolnienie realnych dochodów będących w dyspozycji obywateli oraz słaby wzrost obrotów w sektorze detalicznym, co wskazuje na bardzo powolne ożywienie popytu konsumpcyjnego. Biorąc to wszystko pod uwagę, jak również niską inflację i aprecjację rubla oczekujemy, że bank centralny powróci do niższych stawek przy refinansowaniu instrumentów w niedalekiej przyszłości - podkreślili.