Minął miesiąc od ogłoszenia przez Komisję Nadzoru Finansowego nowej rekomendacji dla banków, dotyczącej zasad udzielania kredytów, a w większości z tych instytucji prace nad jej wdrożeniem są już bliskie zakończenia. Jak wynika z ankiety, jaką DGP rozesłał do banków, najszybciej zostanie wprowadzona zasada, wg której kredytów nie dostaną osoby przeznaczające na obsługę dotychczasowych zobowiązań finansowych więcej niż 50 proc. (lub 65 proc. w przypadku osób zamożnych) dochodów. A zdaniem naszych rozmówców ta reguła w największym stopniu ograniczy akcję kredytową.

Nordea i Polbank już stosują to ograniczenie, a inne banki twierdzą, że są bliskie zakończenia prac nad jego wdrożeniem. Nawet Lukas Bank – jedna z najbardziej aktywnych na rynku pożyczek konsumenckich instytucji – twierdzi, że jest bliski finału we wprowadzeniu obostrzeń związanych z dotychczas zaciągniętymi zobowiązaniami. – Część banków jeszcze przed przyjęciem przez KNF rekomendacji zmieniło procedury kredytowe – mówi Przemysław Szczygielski z firmy doradczej Deloitte. Najwolniej idą prace nad wdrożeniem zapisu o sprawdzaniu zdolności całego gospodarstwa domowego w procesie kredytowym. Ten zapis, zdaniem bankowców, może mocno spowolnić sprzedaż kredytów ratalnych, bowiem wydłuży proces ich przyznawania. Równie ciężko idą prace nad uwzględnieniem dodatkowej zdolności kredytowej na wypadek zmiany stóp procentowych o 400 pkt bazowych.

Banki nie muszą się tak spieszyć z wprowadzaniem w życie rekomendacji T. Składa się ona z 25 zaleceń, z których prawie połowa ma być wdrożona do końca tego roku. Jednak ponieważ pogarsza się jakość portfela kredytowego, banki przyspieszyły prace. W rezultacie, zdaniem bankowców, klienci skutki rekomendacji T mogą już odczuć w sierpniu. – Wydłuży się proces przyznawania kredytów, bo trzeba będzie wprowadzić nowe metody badania zdolności kredytowej – mówi jeden z nich.

Po sierpniu mogą się zacząć także problemy z odnawianiem produktów (np. kart kredytowych czy linii w rachunku) klientom o dobrej historii kredytowej. Dodatkowym utrudnieniem przy zaciąganiu kredytów, zwłaszcza hipotecznych, może być jeden nakaz, aby banki przy wyliczaniu zdolności kredytowej brały pod uwagę nie tylko zaciągnięte pożyczki, ale także takie, o które klient dopiero wnioskuje. Może to spowodować, że złożenie wniosków o pożyczkę w kilku bankach automatycznie uniemożliwi klientowi jej zaciągnięcie w każdym z nich. Bankowcy uważają, że jest to absurdalny wymóg.