Przedsiębiorcy, którzy od stycznia czekali na dotacje do inwestycji w odnawialne źródła energii, już niedługo będą mogli ubiegać się o wsparcie ze środków unijnych. Jak ustalił Dziennik Gazeta Prawna, resort gospodarki planuje w kwietniu ogłosić konkurs na ten rodzaj grantów z programu Infrastruktura i Środowisko. Na ten cel przeznaczone zostanie ok. 500 mln zł. Są to ostatnie pieniądze na wspierania energetyki alternatywnej w ramach perspektywy finansowej 2007–2013. – Przedsiębiorcy będą mieli dwa miesiące na zgłoszenie swoich wniosków do udziału w konkursie. Nabór może rozpocząć się już dwa tygodnie po jego ogłoszeniu – mówi nam urzędnik resortu gospodarki. Dodaje, że ministerstwo przejęło już od Instytutu Paliw i Energii Odnawialnej (IPiEO) w całości wdrażanie unijnych dotacji na odnawialne źródła energii.

Pierwotnie konkurs miał ruszyć w styczniu. Jednak na początku roku został odwołany, a kilka dni później IPiEO pożegnał się z unijnymi dotacjami na energetykę. Przyczyną był zbyt długi czas oceny wniosków, które do niego wpłynęły w ubiegłorocznym konkursie na wsparcie dla farm wiatrowych. Z tego powodu dopiero w ubiegłym tygodniu – po trwającej prawie rok procedurze konkursowej – udało się podpisać umowę o przyznaniu pierwszej takiej dotacji. Za ponad 238 mln zł spółka Golice Wind Farm wybuduje w województwie lubuskim kompleks farm wiatrowych. Na ten cel dostanie ze środków unijnych 40 mln zł. Ministerstwo Gospodarki, biorąc na siebie obowiązek podziału unijnych środków, obiecało, że pieniądze z UE zostaną udostępnione przedsiębiorcom w ciągu trzech miesięcy. – Resort czeka duże wyzwanie, by z oceną wniosków poradzić sobie szybciej i sprawniej niż IPiEO. Szczególnie, że zainteresowanie tym rodzajem wsparcia będzie rekordowe – mówi Szymon Żółcińskiego z firmy doradczej Accreo Taxand.

Rok temu w wyścigu o pieniądze z UE wzięło udział 120 przedsiębiorców. Złożyli oni wnioski o wsparcia o łącznej wartości ponad 3,1 mld zł. Do podziału było cztery razy mniej pieniędzy – 700 mln zł. W tym roku budżet wyniesie ok. 500 mln zł. Tymczasem, jak ocenia Szymon Żółciński, może zgłosić się nawet kilkuset przedsiębiorców zainteresowanych unijnymi pieniędzmi. Podobnie jak to miało miejsce w 2009 roku, większość z nich będzie inwestowała w energię wiatrową. Od kilku lat trwa w Polsce prawdziwa hossa na ten typ energetyki odnawialnej. Zdaniem ekspertów długa lista chętnych po dotacje będzie oznaczała dużą ilość pracy dla urzędników w resorcie gospodarki. Ponieważ nie mają w tym zakresie żadnego doświadczenia, istnieje zagrożenie, że nie poradzą sobie z obsługą konkursu. Dodatkowo, w przeciwieństwie do dotacji inwestycyjnych dla firm w programie Innowacyjna Gospodarka, ubieganie się o wsparcie na odnawialne źródła energii jest bardzo skomplikowane. Wnioski o środki unijne mają często nawet tysiąc i więcej stron.

Wsparcie ze środków publicznych na zieloną energię można także uzyskać w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jednak w przeciwieństwie do środków unijnych, będących w dyspozycji Ministerstwa Gospodarki, nie ma ono formy bezzwrotnych dotacji, ale kredytów z możliwością preferencyjnego umorzenia części pożyczonych pieniędzy.