Jak podaje agencja Bloomberg, największy port w Południowej Korei, należący do metropolii miejskiej Pusan zmaga się dzisiaj z zupełnie innym problemem niż jeszcze rok temu. W 2009 roku miasto cierpiało bowiem z powodu braku popytu na towary przesyłane kontenerowcami. Skurczył się on do takiego stopnia, że większość firm zajmujących się eksportem dóbr do Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich musiało ograniczyć ilość kursów i zmniejszyć ich przepustowość.

Według analityków z Drewry Shipping Consultants, na skutek kryzysu finansowego branża zajmująca się handlem i przesyłaniem towarów drogą morską pomiędzy kontynentami straciła w ubiegłym roku blisko 20 miliardów dolarów. Spadła nie tylko liczba odbywanych rejsów towarowych pomiędzy Azją a Ameryką i Europą, lecz także pasażerskich. Wszystko na skutek zmniejszonego zainteresowania ze strony dotychczasowych klientów i znacznej podwyżce cen biletów, która miała rekompensować właścicielom ograniczony popyt.

Obecnie jednak, 5 największy port przeładunkowy na świecie w Pusan podobnie jak inne ośrodki miejskie, zajmujące się międzykontynentalnym transportem dóbr, przeżywają nawet dwucyfrowy wzrost ruchu. W samym Pusan w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2010 roku dostawy towarów zwiększyły się w porównaniu do 2009 roku o 21 proc. Natomiast w Stanach Zjednoczonych, według National Retail Federation, wielkość handlu kontenerowego wzrośnie w tym miesiącu o 13 proc., a do końca pierwszego półrocza prawdopodobnie zwiększy się do 17 proc. Rosnący tłok na międzynarodowych wodach oraz ograniczona na skutek kryzysu ilość rejsów sprawia, że w Pusan, jak i w innych portach świata dostawcy nie nadążają z zamówieniami i realizują je z dużymi opóźnieniami. Puste kontenery są dzisiaj towarem deficytowym i bardzo poszukiwanym.