Dziennik Gazeta Prawna dotarła do informacji PPL o planowanych zmianach w cenniku udostępniania obiektów i urządzeń lotniska i korzystania ze scentralizowanej infrastruktury Portu Lotniczego Warszawa im. Fryderyka Chopina. Z pisma wynika, że od 1 lipca 2010 r. stawki opłat infrastrukturalnych wzrosną. PPL nie podało jednak, jak duża będzie skala podwyżek.

Przedstawiciele branży lotniczej twierdzą, że ostatecznie i tak zapłacą za to pasażerowie. – Każda podwyżka wpływa negatywnie na przewoźników lotniczych i w konsekwencji odbija się na pasażerach – mówi Ireneusz Dylczyk, dyrektor rozwoju JET Air. Tymczasem coraz więcej pasażerów liczy dwa razy nie tylko każdy złoty wydawany na bilety lotnicze, ale też coraz częściej dostrzega, że porty regionalne w naszym kraju są o wiele bardziej konkurencyjne od stołecznego lotniska. Według Ireneusza Dylczyka, pasażerowie dostrzegają również wciąż utrzymującą się dysproporcję w cenach na połączeniach regionalnych pomiędzy naszym krajem a np. W. Brytanią. Tam na krótkich trasach średnie ceny biletów w jedną stronę rozpoczynają się już o 270 zł, u nas ta cena oscyluje w granicach 400 – 450 zł.

Jednak w piśmie rozesłanym liniom lotniczym PPL tłumaczy konieczność podwyżek tym, że obecnie usługi są świadczone poniżej kosztów. Dlatego do wzrostu cen miało dojść już na początku roku, ale ze względu na kryzys gospodarczy podwyżki odroczono właśnie na lipiec. Kamil Wnuk, rzecznik prasowy PPL, zapewnia, że spółka zarządzająca warszawskim lotniskiem jeszcze się waha, czy wprowadzić wyższe stawki opłat lotniskowych. – Wszystko w tej sprawie uzależnione jest od ruchu pasażerskiego na lotnisku. Jeżeli będzie wzrastał tak jak na początku roku, być może uda się uniknąć podwyżek – mówi Kamil Wnuk. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku ruch pasażerski w stołecznym porcie wzrósł o 4–6 proc. W styczniu i w lutym odprawiono prawie 1,1 mln pasażerów. Jednak w porównaniu do rekordowego dla portu 2008 roku, to o ponad 11 proc. mniej pasażerów.

Na tej podstawie osoba powiązana z PPL twierdzi, że do podwyżek prawie na pewno dojdzie, zwłaszcza że dla PPL może być to ostatnia szansa na podwyżkę opłat jeszcze w starym systemie. Od nowego roku mogą bowiem wejść w życie nowe zasady naliczania stawek opłat. Jeżeli przyjmie je Sejm, będą one niekorzystne dla Warszawy. W świetle propozycji Urzędu Lotnictwa Cywilnego, regulatora polskiego rynku, to właśnie stołeczne lotnisko – jako jedyne w naszym kraju – będzie zmuszone do konsultowania stawek z liniami lotniczymi, które użytkują port. Obecnie linie lotnicze są tylko informowane przez PPL o podjętych decyzjach i mogą zareagować na decyzję zarządcy tylko rezygnując z niektórych kosztownych usług.

Tak jest np. z pomostami pasażerskimi potocznie zwanymi rękawami. Gdy na początku roku opłaty za tę usługę wzrosły, linie lotnicze zaczęły rezygnować z tej formuły, przerzucając się na mniej kosztowy dowóz pasażerów autobusami. Tak zrobił m.in. LOT. – Wysokie opłaty za korzystanie z rękawów stawiają linię często przed dylematem. Z jednej strony szuka się tu oszczędności, ale z drugiej wiadomo, że pasażerowie, szczególnie klasy biznes, oczekują jak największego komfortu obsługi – mówi Jacek Balcer, rzecznik prasowy PLL LOT. LOT – obok taniego przewoźnika WizzAir – to największy użytkownik warszawskiego lotniska. Z tego portu odlatuje 40 proc. przewożonych w ciągu roku przez linię pasażerów.