>>> Czytaj też: Powódź 2010: Zobacz, co proponuje rząd przedsiębiorcom dotkniętym przez powódź

Niemal 3 mld euro, czyli około 12 mld zł, sięgają straty spowodowane przez powodzie, które przeszły przez kraj wiosną i latem tego roku – szacuje MSWiA. Tymczasem rezerwy budżetowe przekazane w tym roku na walkę ze skutkami żywiołu, odszkodowania i naprawę zniszczonej infrastruktury to 2,7 mld zł. Pomoc Brukseli najprawdopodobniej wyniesie około stu milionów euro, czyli maksymalnie 0,5 mld zł – dowiedział się „DGP”. Pozostałe 9 mld zł trzeba będzie gdzieś znaleźć. Część pieniędzy zostanie zapewne przesunięta z rezerwy budżetowej na 2011 rok, część będą musiały wyasygnować samorządy. Jak najszybciej powinien powstać centralny program usuwania skutków żywiołu, ale powodzie wciąż przechodzą przez kraj, więc w wielu miejscach zaprzestano szacowania strat do czasu uspokojenia pogody.

Zniszczonych 811 gmin

Drobiazgowy raport szkód sporządzony w resorcie spraw wewnętrznych obrazuje skalę katastrofy. Zniszczonych zostało: 80 tys. km dróg, 59 mostów, 680 tys. ha ziemi uprawnej znalazło się pod wodą, 18 tys. budynków, 808 szkół. To krajobraz po tegorocznych powodziach, które dotknęły 811 gmin. Nie ma też szans na szybką poprawę sytuacji. Jak wyliczyło MSWiA, wysokość strat poniesionych przez Polskę sięgnęła 0,85 proc. PKB.

– To był ważny próg z punktu widzenia naszych starań o środki z europejskiego Funduszu Solidarności – wyjaśnia urzędnik z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. O unijne środki można się bowiem starać, kiedy zniszczenia przekroczą 0,6 PKB.

O wsparcie z Funduszu Solidarności UE Polska wystąpiła pod koniec lipca. Fundusz ten założony w 2002 r. po powodziach, jakie nawiedziły Europę Środkową, 33 razy pomagał krajom poszkodowanym przez klęski żywiołowe. Łącznie przekazał na te cele ponad 2 mld euro. – Polska może liczyć na ok. 100 mln, i to najszybciej pod koniec tego roku. To nie są środki, które znacząco odmienią sytuację w odbudowie kraju – przyznaje urzędnik pracujący w Brukseli.

Same szkody w infrastrukturze drogowej i kolejowej wyniosą co najmniej miliard złotych – dodaje Adam Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Z naprawami dróg (oprócz 80 tys. km należących do samorządów konieczny jest remont 1160 km dróg krajowych) sytuacja może być łatwiejsza dlatego, że MSWiA poszło na rękę samorządom i program budowy schetynówek, czyli dróg lokalnych, dotąd nakierowany na zwiększenie bezpieczeństwa, podporządkowało naprawie tych zniszczonych przez żywioł.

350 mln zł na kolej

Gorzej będzie z trakcją kolejową, której ponad 400 km zostało zniszczonych przez wodę. – Co najmniej 350 mln zł będzie kosztowała jej naprawa, ale ta suma może jeszcze się zwiększyć, bo wciąż naprawiamy infrastrukturę zalaną w ostatnich tygodniach – mówi rzecznik prasowy PKP Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Łańcucki. Tylko wczoraj dyrekcja PKP mogła dopisać kolejne zniszczone przez wodę odcinki. Tym razem na trasie Kraków – Zakopane.

Ofiarą tegorocznych żywiołów padło też 1300 przedsiębiorców. Ich sytuację mogą poprawić preferencyjne kredyty – jednak tylko do wysokości 50 tys. zł. Resort gospodarki właśnie rozstrzygnął konkurs na agencje, które w różnych regionach kraju będą udzielać pożyczek.

– Pod pewnymi warunkami mogą one zostać całkowicie umorzone. To ważny zastrzyk gotówki dla właścicieli firm – wyjaśniają urzędnicy resortu gospodarki.

Na razie nikt nie jest w stanie określić, kto nie ma szans na uzyskanie pomocy w odbudowie mienia zniszczonego podczas powodzi. Przy tak ogromnej różnicy między środkami na usuwanie skutków powodzi a wysokością strat, jakie spowodował żywioł, można być pewnym, że dla wszystkich poszkodowanych pomoc będzie tylko częściowa.

Ważne!

Korekty odliczenia podatku od nabytych materiałów budowlanych przekazanych powodzianom należy dokonać w rozliczeniu za okres, w którym miała miejsce darowizna

W 2010 roku w rezerwie było 700 mln zł, w przyszłym – 1,4 miliarda

W przyszłorocznym budżecie rezerwa celowa na usuwanie skutków katastrof jest dwukrotnie zwiększona wobec bieżącego roku. Zgodnie z planami Ministerstwa Finansów wyniesie 1,4 miliarda złotych.

– Oczywiście mamy nadzieję, że przyroda nie zmusi nas do jej naruszania. Wtedy te środki zostaną przeznaczone na finansowanie innych celów – mówi rzecznik resortu finansów Magdalena Kobos.

Plany na rok 2010 były zbyt optymistyczne. W rezerwie znajdowało się jedynie 700 milionów złotych. Dlatego po majowych i czerwcowych powodziach rząd musiał szukać dodatkowych 2 miliardów złotych. Znalazł je w częściach budżetu związanych z finansowaniem unijnych budżetów.

– W przyszłorocznym budżecie jest wiele pozycji, które są związane z usuwaniem skutków tegorocznych powodzi. To są choćby środki wojewodów na meliorację, ale również na budowę dróg – wyjaśnia jeden z urzędników biorących udział w pracach nad budżetem. W jego opinii trudno oszacować, ile dokładnie one wyniosą. Jest to związane choćby z postępowaniami przetargowymi, które dopiero będą rozstrzygane. Dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, jakiej wysokości oferty złożą firmy, np. na remonty zniszczonego mienia publicznego.

zir