Przewozy Regionalne (PR) nie płacą za korzystanie z kolejowej infrastruktury. Zaległe należności wynoszą już ponad 312 mln zł. W efekcie – ponad 3 tys. pociągów może wylecieć z rozkładu.

Wczoraj wyszło na jaw, że rada nadzorcza PKP PLK pod koniec października zgodziła się na rozwiązanie umowy z PR. Zarząd dostał wolną rękę i w każdej chwili może zamknąć PR wjazd na tory.

Zabójczy straszak

Pociągami samorządowej kolei codziennie podróżuje ponad 300 tys. osób. Dojeżdżają nimi do szkół i pracy. Co się stanie, jeżeli przewoźnik nie wyjedzie na tory? – To będzie kolejowy paraliż kraju, a dla spółki – koniec – mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego.

Małgorzata Kuczewska-Łaska, prezes PR, nie kryje zaskoczenia zamiarami PKP PLK. – Prowadzimy rozmowy w sprawie rozłożenia należności na raty. Intensywnie poszukujemy zewnętrznego finansowania. Rozwiązanie umowy nam w tym nie pomoże – powiedziała „DGP”. Zastrzega jednak, że żadnego pisma w tej sprawie spółka jeszcze nie otrzymała.

Przewoźnik prowadzi rozmowy w sprawie tzw. leasingu zwrotnego. W ten sposób chce pozyskać nawet 350 – 400 mln zł. – Są firmy zainteresowane odkupieniem od nas pociągów, a następnie wyleasingowaniem ich spółce. Mam już na to zgodę rady nadzorczej – mówi Małgorzata Kuczewska-Łaska.

W PKP PLK usłyszeliśmy, że umowa nie została jeszcze zerwana. Nasi rozmówcy przyznają, że zarządca chce w ten sposób wymusić na przewoźniku szybkie podpisanie ugody, bo zatrudniająca ponad 40 tys. kolejarzy PKP PLK jest na skraju wypłacalności. Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK, zastanawia się nawet nad odsprzedaniem należności firmom windykacyjnym.

Walka o długie trasy

Wiosną tego roku PR zostały już zmuszone do zawieszenia kursowania kilkudziesięciu pociągów InterRegio. Poskutkowało i przewoźnik zaczął płacić za tory. Ale nie na długo. Samorządowa spółka to kolos na glinianych nogach. W 2009 r. przewiozła ponad 121 mln, czyli ponad 40 proc. wszystkich pasażerów. Ministerstwu Infrastruktury naraziła się, uruchamiając tanie połączenia między największymi miastami pod nazwą InterRegio. Pociągi odebrały klientów PKP Intercity tuż przed ich planowaną prywatyzacją. Zamiast wejść na giełdę, firma ma gigantyczne straty sięgające w tym roku już 150 mln zł. W efekcie PKP Intercity też przestały regulować rachunki za tory. Grzegorz Mędza, prezes spółki, mówił „DGP” w październiku, że zaległości wynoszą 250 mln zł. Ale PKP Intercity porozumiała się już z PKP PLK i przelała na konto zarządcy pierwszą ratę.

Aby PR wyszły na prostą, potrzebują pieniędzy od marszałków, do których należy spółka. Ci jednak, zamiast inwestować w przewoźnika, wolą zakładać własne spółki przewozowe. Tak zrobiono już na Śląsku, Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. Do uruchomienia kolejnych szykują się następne województwa.

PKP nie chcą konkurencji na kolei

Projekt ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, którym w przyszłym tygodniu zajmie się rząd, w ostatniej chwili został poddany istotnym zmianom – alarmuje Tadeusz Syryjczyk, były minister transportu w rządzie Jerzego Buzka. Ekspert uważa, że już pierwotny projekt zmniejszał zakres konkurencji na kolei, bo wprowadzał przetargi na wykonywanie usług zamiast wolnej konkurencji o pasażera na rynku. W ostatniej chwili na wniosek PKP SA przyjęto jednak poprawkę umożliwiającą nawet odejście od przetargów. To zapis zachęcający do zachowań korupcyjnych – czytamy w liście Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, który trafił już na biurko Julii Pitery, sekretarza stanu w kancelarii premiera.

Projekt ustawy uzupełniono też o zapis o możliwości przyznania wyłączności na świadczenie usług na danej linii przewoźnikowi, który zawiera umowę objętą dotacją w ramach służby publicznej. Takimi kontraktami obejmowane są m.in. deficytowe pociągi, które muszą kursować ze względów społecznych.

TOR zwraca uwagę, że odejście od przetargów ma służyć obronie interesów PKP Intercity i być podstawą do zawarcia umowy świadczenia dotowanych przewozów na linii Gdynia-Warszawa-Katowice i Kraków. Na tej trasie pociągi jednak na siebie zarabiają – twierdzą eksperci oraz UOKiK. Bez dotacji spółka nie otrzyma jednak 200 mln euro kredytu na zakup nowoczesnych pociągów Pendolino od francuskiego Alstomu.