Samolot z 395 pasażerami na pokładzie kołował już na pas startowy, gdy kapitan postanowił zrezygnować ze startu, podejrzewając, że podwozie przednie nie funkcjonuje prawidłowo. Rzecznik Lufthansy podkreślił, że samolot zostanie ponownie dopuszczony do eksploatacji po dokładnym sprawdzeniu.

Pasażerowie polecą do Tokio innym A380, z kilkugodzinnym opóźnieniem.

Airbus A380 ma ostatnio dużo kłopotów w związku z wyciekiem oleju w silnikach Trent 900 Rolls-Royce'a, w które wyposażona jest część tych maszyn.

>>> Czytaj też: Skruszony Rolls-Royce wymieni wadliwe silniki w Airbusach

Zapalenie się wyciekającego oleju było przyczyną utraty jednego z czterech silników przez samolot A380 australijskich linii Qantas 4 listopada. Samolot zawrócił do Singapuru i bezpiecznie wylądował. Okazało się, że kawałki metalu z silnika, który "uległ dezintegracji", uszkodziły ważne systemy w skrzydle samolotu. W rezultacie - jak napisała w poniedziałek agencja Associated Press - piloci stracili kontrolę nad drugim silnikiem i połową hamulców aerodynamicznych w uszkodzonym skrzydle. Sytuacja była "o wiele poważniejsza, niż początkowo informowały (australijskie) linie" - podkreśla AP.

Linie Qantas wstrzymały loty swoich sześciu A380. W trzech silnikach tych maszyn stwierdzono wycieki oleju.

Linie Singapore Airlines i Lufthansa również skontrolowały swoje A380 wyposażone w silniki Rolls-Royce'a, ale wyciek oleju stwierdzono w silniku tylko jednej z tych maszyn. Pozostałe znów latają.

Samoloty A380 australijskich linii pozostają na ziemi. Rzecznik linii Qantas, Simon Rushton, powiedział, że eksploatacja tych maszyn zostanie wznowiona po uzyskaniu "pełnego przekonania", że jest to bezpieczne.