Zapłaci za nie 3,75 mld zł. – Ta wycena jest fair – mówi Waldemar Stachowiak, analityk Ipopema Securities. Pozytywnie tę informację przyjęli też akcjonariusze Cyfrowego Polsatu – kurs spółki (CYFRPLSAT) rósł wczoraj o ponad 3,2 proc.

Powstał gigant

Najwięcej zarobi na tej transakcji Zygmunt Solorz-Żak, który jako założyciel i większościowy udziałowiec Polsatu zgarnie około 2,6 mld zł, jakie w gotówce za udziały zapłaci Cyfrowy Polsat. Pozostałe 1,1 mld zł trafią w ręce akcjonariuszy Polsatu – czyli przede wszystkim Zygmunta Solorza-Żaka – w formie akcji notowanego na giełdzie operatora. Obecnie ma on 50,2 proc. akcji Cyfrowego Polsatu za pośrednictwem spółki Polaris Finance. W wyniku transakcji w jego ręce trafi kolejne 23 proc. Zamknięcie transakcji jest planowane na marzec 2011 roku.

– Jajko połknęło kurę – komentuje Łukasz Wachełko, analityk Deutsche Banku. Istniejący od ponad 10 lat Cyfrowy Polsat był dzieckiem wielkiego Polsatu (formalnie do telewizji należała platforma satelitarna). Z czasem operator rozwinął skrzydła, a dziś jest największą platformą satelitarną w Polsce z 3,3 mln abonentów. Polsat, pierwsza telewizja komercyjna na polskim rynku, po 18 latach działalności utrzymuje z kolei pozycję jednej z dwóch największych stacji komercyjnych obok TVN.

– W wyniku transakcji powstaje największa grupa medialna na polskim rynku – podkreślał wczoraj Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu. Po połączeniu jej przychody, biorąc pod uwagę wyniki obu spółek z końca czerwca tego roku, wyniosłyby 2,4 mld zł. Dla porównania przychody Grupy TVN w 2009 roku to 2,1 mld zł.

Cyfrowy Polsat musi się jednak zadłużyć. By zapłacić Zygmuntowi Solorzowi i mniejszościowym udziałowcom Polsatu 2,6 mld zł w gotówce, CP zaciągnie kredyt w wysokości 1,4 – 1,6 mld zł, wykorzysta finansowanie pomostowe w wysokości 1,2 – 1,4 mld zł, a także 200 mln zł z kredytu odnawialnego. Terminy zapadalności poszczególnych elementów finansowania, jak zapowiedziała spółka, nie będą dłuższe niż 7 lat. W ciągu 2 – 3 lat zadłużenie ma zmniejszyć się o połowę, a już w przyszłym roku część długu będzie spłacona.

Jedna strategia

– Działając jako osobne spółki, każda miała swoją strategię. Teraz będzie ona jedna – tłumaczył powody transakcji Dominik Libicki. Podkreślił, że kluczowe cele Cyfrowego Polsatu pozostają niezmienne.

– Koncentrujemy się na wzroście w segmencie płatnej telewizji, rozwoju usług szerokopasmowego dostępu do internetu i telefonii komórkowej oraz wprowadzaniu nowych produktów. Przejęcie Telewizji Polsat powinno przyśpieszyć realizację tych celów – dodaje Libicki.

Analitycy nie mają jednak złudzeń: najważniejsze synergie między obiema spółkami już są wykorzystywane bez konsolidacji. Według nich transakcja ma pomóc w realizacji strategicznych planów Zymgunta Solorza-Żaka, czyli budowy sieci bezprzewodowego internetu w technologii LTE, na którą potrzeba około 2 mld zł.

– Do tej pory tych pieniędzy brakowało, teraz Zygmunt Solorz-Żak już je ma – podkreśla Waldemar Stachowiak.

Analitycy dodają, że właściciel Polsatu celowo wybrał sprzedaż udziałów Cyfrowego Polsatu, czyli wejście na giełdę tylnymi drzwiami, a nie bezpośrednio IPO Polsatu. – To tańszy i szybszy sposób, bo nie towarzyszy mu procedura klasycznego IPO – dodaje Stachowiak.

Inny z analityków podkreśla też, że wprowadzając Polsat na giełdę bezpośrednio, Zygmunt Solorz-Żak mógłby nie zarobić tyle co teraz.

– Polsat byłby automatycznie porównywany do TVN, a ponieważ nie ma biznesu internetowego, byłby wyceniany niżej. Zygmunt Solorz chciał tego uniknąć – dodaje jeden z analityków.

Na rynku spekuluje się też, że transakcja może być przymiarką do próby przejęcia Polkomtelu, operatora sieci Plus. Kilka miesięcy temu w wywiadzie dla „DGP” Zygmunt Solorz-Żak nie wykluczył zainteresowania operatorem, ale przyznał, że sam nie udźwignąłby transakcji. Wartość Polkomtelu wyceniana jest na 15 – 17 mld zł. Solorz mógłby to jednak – spekuluje się na rynku – zrobić do spółki z dużymi funduszami. Chętnych może być kilku: Blackstone, Advent, EQT, czy Apax.

Ze sprzedaży Polsat ma w sumie 3,75 mld zł. Drugie tyle od razu dostaje z banku, czyli w sumie dysponowałby około 7 mld zł. Akurat na jedną trzecią udziałów w konsorcjum przejmującym Polkomtel – rysuje możliwy scenariusz jeden z analityków.

Właściciel Polsatu mówi jednak „DGP”, że nie prowadzi rozmów w tej sprawie. Teraz koncentruje się na inwestycjach w telekomunikację.

Spółka bez dywidendy za ten rok

Akcjonariusze Cyfrowego Polsatu zareagowali wczoraj na transakcję entuzjastycznie. Kurs akcji rósł od samego otwarcia. Na zamknięciu kosztowały one 14,55 zł. Przejęcie Polsatu, choć według Dominika Libickiego będzie miało dla spółki same plusy i umocni Cyfrowy Polsat na rynku, w krótszej perspektywie oznacza jednak też złe informacje dla udziałowców. Zmieni się polityka dywidendowa spółki. Dominik Libicki przyznał wczoraj, że spółka nie wypłaci dywidendy za 2010 r. Nie wiadomo też, co z gratyfikacją za 2011 r. – Podział zysku z akcjonariuszami będzie możliwy, dopiero gdy obniży się poziom zadłużenia. W przyszłym roku przyjmiemy nową politykę dywidendową – zapowiedział Dominik Libicki.

Szef największego operatora na rynku podkreślił jednocześnie, że dobrą informacją dla obecnych akcjonariuszy jest brak planów nowej emisji akcji Cyfrowego Polsatu.

Za tą transakcją kryje się coś więcej. Nie szukam pieniędzy na własne wydatki

Cyfrowy Polsat przejmie Polsat, czyli jak mówią analitycy, jajko połknie kurę. To symboliczna zmiana w historii Polsatu.

Zakup Telewizji Polsat przez Cyfrowy Polsat jest bardzo korzystny dla obydwu spółek. Jestem przekonany, że wspólnie mogą zrobić znacznie więcej. Ale zgodzę się, że jest w tym pewna symbolika, w tym sensie, że Cyfrowy Polsat jest dziś liderem rynku platform satelitarnych, a jego przychody są większe niż Polsatu. W takim kierunku rozwija się rynek – przyszłość to szybki internet i telekomunikacja, a to Cyfrowy Polsat gra na tym rynku. Od dawna podkreślałem też, że chcę wprowadzić Polsat na giełdę i konsolidować grupę. Można było to zrobić wokół Polsatu albo wokół Cyfrowego Polsatu. Wybraliśmy to drugie, bo zarząd Cyfrowego Polsatu przekonał nas do swojej propozycji.

Analitycy mówią, że dzięki tej transakcji uniknął pan żmudnej procedury wprowadzania na giełdę Polsatu, a także mógł uzyskać lepszą wycenę.

Zgodnie z niezależnymi analizami biznesowymi tak przeprowadzona transakcja była najkorzystniejsza zarówno dla Cyfrowego Polsatu, jak i dla Polsatu. Tak samo ocenił to rynek, bo wartość akcji Cyfrowego Polsatu wzrosła.

Czy transakcja oznacza koniec ery Polsatu jako samodzielnego bytu?

Ta transakcja nie oznacza końca niczyjej ery, ale początek nowej. Powstaje największa na rynku grupa medialna. Zapewnia rozwój zarówno Cyfrowemu Polsatowi, jak i Telewizji Polsat. A teraz grupa będzie miała wspólną strategię zapewniającą rozwój obydwu spółek.

Rynek spekuluje, że za tym ruchem musi się kryć jakiś większy plan. Obie spółki to kury znoszące złote jaja.

Odpowiem tak: mieliśmy dwa oddzielne podmioty, teraz mamy jedną grupę – w dodatku największą. Mogę przyznać natomiast, że za tą transakcją kryje się coś więcej. Nie potrzebuję przecież tych pieniędzy na prywatne wydatki.

Na co pan je przeznaczy? Na budowę sieci bezprzewodowego internetu LTE, na którą potrzeba około 2 mld zł?

Nie chcę dziś spekulować na ten temat. Muszę usiąść z doradcami i dokonać analiz. Na pewno będą brane pod uwagę wydatki na inwestycje w rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej, i będą to inwestycje w Polsce.

Kilka miesięcy temu w wywiadzie dla „DGP” mówił pan, że może być zainteresowany Polkomtelem.

Nie chcę na ten temat spekulować. Poza tym każdy obserwator rynku wie, że sam nie jestem w stanie przejąć Polkomtelu, bo koszty takiej transakcji są za wysokie.