Kiedy nieco ponad dwa miesiące po upadku Lehman Brothers na polskim rynku zadebiutował Alior Bank, nikt nie wróżył mu szybkiego sukcesu. Przez światowy rynek bankowy właśnie przechodziło finansowe tsunami, które niepokoiło również inwestorów w Polsce. Jednak Wojciech Sobieraj i Cezary Smorszczewski zaryzykowali.

>>> Czytaj też o powstaniu Alior Banku w 2008 roku: Oficjalnie startuje nowy bank: Alior Bank

Start w kryzysie

Dzisiaj, kiedy po dwóch latach od startu udało się osiągnąć break even point, czyli punkt, w którym koszty działalności banku pokrywane są z jego dochodów, analitycy nie szczędzą pochwał.

– Kiedy budowano biznes-plan tego banku, gospodarka była w szczycie koniunktury. Tymczasem jego realizacja musiała się odbywać w dużo trudniejszych warunkach. Biorąc pod uwagę te okoliczności, ostatnie dwa lata działalności Aliora należy ocenić pozytywnie – mówi Michał Sobolewski z IDMSA.

Alior postawił na silny detal i na tym skorzystał, bo nawet w kryzysie indywidualni klienci nie zrezygnowali z produktów bankowych. Przyciągnęło ich używane w promocji banku hasło „wyższa kultura bankowości”. Tyle że zdaniem niektórych ekspertów ten zwrot jest niestety tylko hasłem marketingowym.

– Po banku, który promuje się taki hasłem, spodziewałbym się, że będzie oferował usługi z pogranicza bankowości prywatnej i uniwersalnej. Tymczasem Alior daje to samo co inni, choć robi to lepiej – mówi Paweł Majtkowski z Expandera.

>>> Czytaj też: Charge back: jak odzyskać swoje pieniądze po upadku linii lotniczej czy biura podróży

Ale niektóre chwyty zastosowane przez Alior szybko przejęła konkurencja. – Alior jako pierwszy płacił 50 zł za otwarcie rachunku – mówi Michał Sadrak z Open Finance.

Potem ten trik zastosowali inni, m.in. BZ WBK. Także darmowy rachunek oraz bezpłatne wypłaty ze wszystkich bankomatów przed trzema laty były rzadkością na rynku.

Robi się drożej

Ale czas promocji już się skończył i przyszedł czas na podwyżki. W styczniu tego roku Alior wprowadził opłatę za kartę, która wynosi 5 albo 9 zł w zależności od obrotów na karcie. W zamian za to bank dołożył klientom pakiet assistance, ale w tym momencie jest to już dość popularny dodatek do konta.

Niedawno Alior wprowadził również pakiet mini concierge, czyli możliwość skorzystania z pomocy osobistego asystenta w załatwieniu drobnych spraw. To nie była już nowość na rynku.

>>> Polecamy: Pakiety medyczne dla posiadaczy kont - nowy sposób banków na złowienie klienta

Najtrudniejsze dopiero przed Aliorem. Aby się rozwijać, musi pozyskiwać nowych klientów.

– Klienci polskich banków już nieco dojrzeli i nie zmieniają banku, jak tylko pojawi się promocja u konkurencji. Dlatego zdobywanie nowych klientów nie jest już takie proste jak jeszcze dwa, trzy lata temu – mówi Paweł Majtkowski z Expandera.

Poza tym inni nie chcą zasypiać gruszek w popiele. Z odpływem klientów zaczął walczyć PKO BP, spore ambicje ma Pekao. Także numer trzy na rynku, BRE Bank, będzie się starał dotrzymać kroku konkurencji.

Poza tym Alior Bank musi zacząć teraz wypracowywać zyski. Według analityków przy funduszach własnych rzędu ok. 1 mld zł i takim rozmiarze biznesu Alior powinien zarabiać ok. 100 mln zł rocznie. To będzie niełatwe, bo Alior nie ma dostępu, jak większość banków w Polsce, do taniego finansowania ze spółki matki.

Alianz Bank i Meritum radzą sobie gorzej

W podobnym czasie co Alior na rynku pojawiły się jeszcze dwa inne banki. Pierwszy z nich, Allianz, był częścią ubezpieczeniowej grupy finansowej, która jednak mocno ucierpiała podczas kryzysu. Jeszcze w 2008 roku w momencie startu spółka miała plan zbudowania sieci 60 oddziałów, ale kryzys zahamował ten proces. Ostatecznie Allianz ma dzisiaj 56 oddziałów. Nie powiodły się także plany podboju rynku hipotecznego. Nieoficjalnie mówi się, że spółka matka szuka chętnego, który kupi placówki w Polsce. Innym przykładem banku, który startował w kryzysie, jest Meritum Bank należący do funduszu Innova Capital. Najpierw miał to być uniwersalny bank z 50 oddziałami i 600 pracownikami. Potem zarząd zmienił strategię i postawił na internet, co mogło zostać wymuszone m.in. przez fakt, że Meritum dysponował na starcie 10 razy mniejszymi kapitałami niż Alior. Teraz Meritum czeka na ostateczną decyzję, czy zostanie dokapitalizowany przez EBOiR. Kilkanaście milionów złotych, które może pozyskać, bank chce przeznaczyć na dalszy rozwój. Nieoficjalnie jednak mówi się, że również ten bank wystawiony jest na sprzedaż.