Najsłabszym ogniwem okazuje się obecnie Irlandia, którą w dół ciągnie sektor bankowy zrujnowany pęknięciem bańki w nieruchomościach w 2008 roku. Do tej pory państwo wpompowało w banki 50 mld euro i w większości znacjonalizowało. Doprowadziło to jednak do olbrzymiego deficytu, który sięgnie w tym roku 32,5 proc. PKB. Niestety, nie przyniosło całkowitego uzdrowienia banków, które potrzebują kolejnych 80 mld euro. Ministrowie finansów krajów strefy euro oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodzili się utworzyć specjalny pakiet pomocowy, ale Irlandczycy boją się z niego skorzystać, bo w zamian mogą być zmuszeni do większych cięć i podwyżek podatków.

Zamieszanie wokół Irlandii ponownie zwróciło uwagę na grupę krajów niezbyt elegancko określanych jako PIGS (Portugal, Ireland, Greece, Spain), która od dwóch lat zagraża stabilności strefy euro. Inwestorzy postrzegają te kraje niemal jako jedno, co powoduje wzrost kosztów obsługi długu u pozostałych. Kłopoty Irlandii ulegają więc multiplikacji.

Portugalia potwierdziła w zawoalowany sposób, że może poprosić o pomoc. Gorzej byłoby jednak, gdyby zagrożona była Hiszpania. Ta zmartwiła wczoraj danymi na temat wzrostu gospodarczego, a właściwie jego braku. Bo tak należy nazwać symboliczną zmianę in plus 0,2 proc. i zrewidowanie w dół, do zera, danych za poprzedni kwartał. Hiszpania ponosi konsekwencje krachu w nieruchomościach i pogrąża się w stagnacji z 20-procentowym bezrobociem.

Swój kamyczek dorzuciła do ogródka Grecja. Delegację Komisji Europejskiej i MFW w Atenach powitano informacją o rewizji wielkości deficytu finansów publicznych i długu. Ten pierwszy zamiast 13,6 proc. wyniósł w ubiegłym roku aż 15,4 proc. Minister finansów Giorgos Papaconstantinu ponoć odetchnął z ulgą, bo choć to zła informacja, to wyeliminuje wątpliwości co do greckiej statystyki. Mam wątpliwości, bo już kilka razy Grecy mieli podobny problem z liczbami.

Powracają więc stare upiory. Niestety, nasza chata nie leży skraja. Jeśli sytuacja w Europie pogorszy się, a złoty osłabi, wzrośnie nam koszt obsługi zadłużenia i deficyt. Trzymajmy więc kciuki za kolegów z PIGS.