– Jesteśmy na początku naszych poszukiwań. Wkrótce rozpoczniemy m.in. badania sejsmiczne. Około półtora roku zajmie nam rozpoznanie sytuacji i stwierdzenie, czy będziemy w stanie wydobywać gaz łupkowy. Będziemy potrzebować kolejnych kilka lat na ocenę, czy również od strony komercyjnej to przedsięwzięcie będzie opłacalne – mówi James Johnson, członek zarządu ExxonMobil Exploration and Production Poland.

Zdaniem Genowefy Tokarskiej, wojewody lubelskiego, odkrycie gazu na Lubelszczyźnie przyspieszyłoby rozwój ekonomiczny regionu. Pozwoliłoby także na uniezależnienie Polski od dostaw gazu z innych krajów.

ExxonMobil to drugi po Chevronie koncern amerykański, który poszukuje gazu łupkowego na Lubelszczyźnie. Chevron otrzymał koncesje na prowadzenie badań w okolicach Kraśnika, Frampola, Zwierzyńca i Grabowca.

W ostatnich latach Ministerstwo Środowiska wydało ponad 40 podmiotom przeszło 70 koncesji na poszukiwanie niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego w łupkach (shale gas) w Polsce, głównie amerykańskim firmom, m.in.: ExxonMobil, Chevron, Maraton, ConocoPhillips i kanadyjskiej Lane Energy. Ponad 25 proc. koncesji ma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Lubelszczyzny dotyczy 15 koncesji udzielonych sześciu firmom.

Najbardziej perspektywicznym obszarem występowania łupków, w których może znajdować się gaz, jest pas od Gdańska poprzez Warszawę do Lubelszczyzny. Łupki te występują na głębokości od ok. 3 tys. do ok. 4 tys. metrów.

Pierwsze szacunki zasobów tego gazu w północnej części kraju mają powstać wiosną 2011 r., a pod koniec przyszłego roku mają być dostępne dane dla całej Polski. Rozpoznanie trwa obecnie w dwóch miejscach. Pierwsze wiercenia w poszukiwaniu niekonwencjonalnego gazu wykonało w Markowoli na Lubelszczyźnie PGNiG, a kanadyjska firma Lane Energy – w Łebieniu na Pomorzu.

W pozyskiwaniu gazu ze złóż niekonwencjonalnych przodują Stany Zjednoczone, gdzie ok. 10 proc. wydobycia gazu pochodzi właśnie z tego rodzaju złóż.