Przyjmowane są też oczywiście nagłe przypadki, czyli maszyny lądujące awaryjnie. Tak postanowiło PPL, które zarządza Lotniskiem Chopina. Przedsiębiorstwo obawia się przekroczenia norm hałasu, jakie na port nakładają przepisy środowiskowe. Żeby uniknąć konfliktów z czuwającym nad ich przestrzeganiem urzędem wojewódzkim, wyznaczyło limit – nie więcej niż 40 operacji lotniczych (startów i lądowań) w ciągu jednej nocy.

Urząd Lotnictwa Cywilnego ma w tej sprawie inne zdanie. Spór trwa już przynajmniej dwa lata. Z uwagi na rosnący ruch czarterowy urzędnicy chcą go rozwiązać do wiosny, tak by od nowego sezonu można było korzystać z warszawskiego lotniska także nocą.

ULC powołuje się na prawo lotnicze. – Spełniając pewne ograniczenia, wszyscy przewoźnicy mają równy dostęp do infrastruktury lotniska bez względu na to, czy jest to lot ad hoc, czarterowy czy też regularny – twierdzi Katarzyna Krasnodębska, rzecznik ULC. Żeby maszyna mogła nocą wylądować w Warszawie, musi mieć odpowiedni certyfikat w zakresie hałasu. W rzeczywistości wyklucza to tylko ponadgabarytowe maszyny, takie jak np. transportowy Antonow. Dla najczęściej lądujących w Warszawie boeingów 737 czy airbusów A320 droga ma być wolna.

W PPL nie chcą oficjalnie rozmawiać na ten temat. Ale wiedzą, że jak ULC się uprze, to jako regulator rynku może wyegzekwować na przedsiębiorstwie to prawo. Mimo wszystko, jak mówi anonimowo jeden z pracowników PPL, firma liczy na znalezienie z ULC kompromisowego rozwiązania. W tym celu w grudniu jeszcze raz obydwie strony przyjrzą się, jak środowiskowe ograniczenia godzą z interesami biznesowymi inne porty w Europie. W innym przypadku na pewno port wejdzie w otwarty konflikt z władzami miasta i województwa, które są orędownikami limitów w nocnych lądowaniach. Choć w tej chwili są one incydentalne, już dziś budzą sprzeciw mieszkańców stolicy.

Ucieszą się za to linie czarterowe, którym możliwość wykonywania dodatkowego rejsu w ciągu doby podniesie rentowność. Do tej pory nawet nie pukały one do PPL z prośbą o zgodę, znając rygorystyczne nastawienie w tej sprawie. Ale gdy okazało się, że w środku nocy mimo ograniczeń ma prawo lądować polski przewoźnik czarterowy Enter Air, od razu z podobnym wnioskiem wystąpił do PPL prezes konkurencyjnej linii Air Italy Polska Mariusz Szpikowski. Jak twierdzi Szpikowski, kolejka chętnych wkrótce się wydłuży.

ULC sprawuje nadzór nad polskim niebem

Urząd Lotnictwa Cywilnego nadzoruje i kontroluje przestrzeganie przepisów prawa w zakresie lotnictwa cywilnego i lotniczej działalności gospodarczej. Sprawuje także nadzór nad eksploatacją statków powietrznych i certyfikacją podmiotów prowadzących działalność w zakresie lotnictwa. Czuwa też nad zapewnieniem wolnej konkurencji, przejrzystości oraz niedyskryminacji.