W ciągu czterech miesięcy bawełna podrożała o 50 proc. i pobiła rekord nienotowany od 140 lat. W październiku funt podstawowego surowca używanego do produkcji ubrań kosztował średnio 1,27 dol., podczas gdy w lipcu było to średnio 0,84 dolara. Zagraniczni producenci odzieży już podnieśli ceny, polscy będą to robić wiosną i latem.

Winne niskie stopy

Eksperci twierdzą, że wysokie ceny surowca na światowych rynkach to efekt tego, że niemal rzucili się na nią inwestorzy. – Wolą kupować bawełnę niż np. tradycyjne akcje – mówi Paweł Cymcyk, analityk z firmy A-Z Finanse.

Wyższe ceny surowca to wyższe koszty produkcji. Najmocniej odczuwają to fabryki w Azji, gdzie powstaje najwięcej produktów z bawełny. Tam też ulokowała swoje zakłady większość polskich firm. Jest zatem pewne, że podwyżki cen ubrań będą widoczne także u nas. Odczujemy to nawet wtedy, kiedy złoty będzie się umacniał. – Ceny gotowych wyrobów będą bowiem niezależne od siły złotówki – wyjaśnia Paweł Cymcyk.

Ucierpią najbiedniejsi

Najwięcej, zdaniem ekspertów, zdrożeją najtańsze wyroby z bawełny. W Wielkiej Brytanii w ciągu zaledwie miesiąca ceny produktów bawełnianych poszybowały w górę o 6 proc. U nas podwyżek jeszcze nie było, ponieważ rynek jest znacznie mniej chłonny i producenci sprzedają jeszcze kolekcje, które wyprodukowali kilka miesięcy temu, przed podwyżkami surowca. Ale gdy podwyżki nadejdą, będą dotkliwsze niż te brytyjskie. – Mogą sięgnąć nawet 20 proc. – szacuje Andrzej Drożdż, ekspert z Izby Bawełny w Gdyni. Taki scenariusz oznaczałby, że najprostsze dżinsy z supermarketu kosztujące dziś ok. 50 zł po podwyżkach warte będą 60 zł.

>>> Czytaj też: Zmierzch chińskiego imperium tekstylnego: metkę "made in China" zastąpi "made in Bangladesh"?

Bogusz Kruszyński, wiceprezes zarządu firmy Redan, patrzy w przyszłość z nieco większym optymizmem. – Analizując cenę bawełny w całkowitych kosztach produkcji ubrań, można przyjąć, że wzrost cen będzie maksymalnie kilkunastoprocentowy – mówi. Dodaje, że dodatkowym czynnikiem, który może mieć wpływ na wzrost cen, jest zmiana stawki VAT z 22 na 23 proc.

W przypadku odzieży luksusowej podwyżki będą mniej zauważalne. Eksperci są zdania, że wyniosą one najwyżej kilka procent. Na spodnie znanej marki, warte dzisiaj 500 zł, za kilka miesięcy przyjdzie nam zapłacić 510 – 520 zł. Marże producentów na luksusowych produktach sięgają 300 – 400 proc., zatem będą oni w stanie, przynajmniej teoretycznie, przejąć znaczną część kosztów związanych z zakupem droższej bawełny.

Walka o surowiec

Według Pawła Cymcyka istnieje ryzyko, że polscy klienci nie zaakceptują takich wzrostów cen odzieży. Producenci będą musieli więc obniżyć ich jakość.

Zdaniem ekspertów nie ma co liczyć na to, że w niedalekiej przyszłości sytuacja się poprawi. Ceny bawełny ustabilizują się, ale wciąż pozostaną wysokie. – Zapotrzebowanie na surowiec rośnie szybciej niż jego produkcja, a to zawsze wpływa na wzrost cen – tłumaczy Drożdż. Jak dodaje, w Azji pojawił się ponad miliard nowych konsumentów nastawionych na zakup produktów z bawełny. To efekt bogacenia się społeczeństwa i przechodzenia tym samym na wyroby lepsze gatunkowo.

Jednak to niejedyny problem branży. Wiele krajów (m.in. Indie, które są drugim producentem bawełny na świecie) wprowadziło limity na eksport tego surowca do Europy. To oznacza, że za parę lat wszystkie wyroby z bawełny mogą być produktami luksusowymi.