Na tle wszystkich 22 mln otwartych kont liczba ta wydaje się niewielka, jednak według ZBP ruch dopiero się zaczyna. Bo Polacy coraz większą wagę przywiązują zarówno do kosztów prowadzenia rachunku i usług dodatkowych, jak i jakości obsługi w samym banku.

>>> Czytaj też: Kredyty hipoteczne: Banki kuszą klientów niższymi marżami i prowizjami

Formalności nie załatwiamy

Związek przyznaje, że jego dane obrazują tylko niewielki wycinek bankowego rynku. Analiza powstała na podstawie danych z systemu OGNIVO (obsługiwanego przez Krajową Izbę Rozliczeniową) i dotyczy kont przeniesionych przez bankowców na wniosek klientów, ale bez ich udziału. W tym przypadku to banki załatwiają wszystkie formalności związane ze zmianą konta oraz informują o tym pracodawców, ZUS oraz urzędy skarbowe. Taki obowiązek nałożyła na nie rekomendacja ZBP, która weszła w życie na początku bieżącego roku. Jednak większość osób nadal przenosi swoje pieniądze na inne rachunki samodzielnie. A statystki ZBP takich przeprowadzek nie obejmują.

Rynek rośnie

Jak szybko rozwija się rynek bankowy, najlepiej świadczy liczba nowych rachunków otwieranych w bankach internetowych i tradycyjnych, które niedawno rozpoczęły działalność. W ciągu ostatnich dwóch lat Alior Bank zdobył 650 tys. klientów. ING Bank Śląski, który ma już 2,9 mln klientów, tylko w ciągu ostatniego roku uruchomił 200 tys. nowych rachunków, z czego 40 proc. to konta internetowe. Łącznie w 20 największych polskich bankach w ciągu roku powstało ponad 1,6 mln kont.

– Na tę liczbę z pewnością składają się klienci, którzy uruchomili rachunek bankowy po raz pierwszy, i tacy, którzy mają już kilka kont. Ale wyraźnie też widać, że coraz więcej osób wnikliwie analizuje bankowe tabele opłat i prowizji – mówi Przemysław Barbrich, doradca prezesa ZBP.

Jego słowa potwierdza badanie przeprowadzone przez Instytut Pentor wśród 200 dyrektorów placówek bankowych. Wynika z niego, że najczęstszym powodem, dla którego klienci rezygnują z usług danego banku, są wysokie opłaty. Taki argument jako powód odejść wskazało dwie trzecie bankowców. 38 proc. badanych spotkało się z wyjaśnieniem, że powodem rezygnacji jest niezadowolenie z jakości usług.

Nawigacja w prezencie

Na podobny rynkowy trend wskazują badania zamówione przez ING Bank Śląski wśród właścicieli małych przedsiębiorstw. Wynika z nich, że jedna trzecia spośród 1,8 mln najmniejszych firm zmieniła już bank. Blisko połowa z nich swoją decyzję uzasadniła wysokimi kosztami produktów. Nic dziwnego, bo według wyliczeń Komisji Europejskiej usługi naszych banków należą do najdroższych w Europie. Każdy z nas płaci za nie średnio ponad 300 zł rocznie. Co prawda Włosi płacą ponad trzykrotnie więcej, a Hiszpanie prawie 2,5-krotnie więcej, ale jeżeli oprócz nominalnych kosztów usług finansowych uwzględnimy też średni dochód na mieszkańca, to okazuje się, że polskie banki należą do najdroższych w całej Unii.

Przeciętny klient polskiego, czeskiego i francuskiego banku wydaje na usługi bankowe 0,7 proc. swoich rocznych dochodów. Dla porównania Belgowie, którzy zarabiają średnio dwa razy więcej niż Polacy, za usługi bankowe płacą o jedną trzecią mniej.

Dlatego taką popularnością cieszą się banki, które nie tylko zmniejszają lub całkiem likwidują prowizje za prowadzenie rachunku, lecz wręcz płacą za jego uruchomienie. Alior Bank kusił klientów nawet 600 zł nagrody za przeniesienie do banku swojego konta i namówienie do tego swoich znajomych. Z kolei BZ WBK zaoferował 100 zł za otwarcie konta i przelewanie na nie tysiąca złotych miesięcznie przez co najmniej kwartał. Z kolei Getin Bank do rachunków dokładał nawigację samochodową.