Rząd w poszukiwaniu oszczędności opóźnia rozstrzygnięcie przetargów na budowę kilkunastu odcinków dróg ekspresowych, które mogłyby być już w budowie. To oznacza, że np. ostatnie fragmenty drogi S7 łączącej Gdańsk z Warszawą czy S3 pomiędzy Szczecinem i Wrocławiem powstaną już po mistrzostwach, a żadna z tras nie będzie gotowa w całości. Gorzej niż zakładał rząd będzie się też podróżować samochodem z Warszawy na Śląsk.

– Opóźnienie w rozstrzyganiu przetargów na nowe drogi powoduje spore zamieszanie. Nie wiadomo, które inwestycje będą realizowane na pewno – mówi Adrian Furgalski, ekspert w dziedzinie infrastruktury. – Sytuacja jest tak chwiejna, że nie znamy listy przetargów, które będą ogłoszone w przyszłym roku – dodaje.

Wyhamowanie tempa ich rozstrzygania zaczynają odczuwać firmy budowlane. – Pracujemy na pół gwizdka. Rząd zapowiadał znacznie więcej inwestycji – mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

W tym roku zamiast planowanych 27 mld zł na budowę dróg Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyda ok. 20 mld zł. Ile osiągną wydatki na drogi za rok? Nie wiadomo. Resort infrastruktury poinformował nas, że budżet Krajowego Funduszu Drogowego, który finansuje inwestycje GDDKiA, zakłada wydatki rzędu 30 mld zł. – Wciąż nie są jednak jasne źródła finansowania drogowych inwestycji w latach 2011 – 2012 – zauważa Furgalski.

Źle jest nie tylko z ekspresówkami. W branży huczy, że problemy mają chińskie firmy odpowiedzialne za budowę dwóch z pięciu odcinków autostrady A2 z Łodzi do Warszawy. Wśród drogowców zebranych wczoraj w Krajowej Izbie Drogownictwa krążyła informacja, że podczas ostatniej wizyty wysokich urzędników państwowych Chin w Polsce z pracy wylecieli menedżerowie China Overseas Engineering kierujący budową autostrady.

Problemy mają również inni wykonawcy autostrady do Warszawy. W ubiegły piątek PKP Cargo poinformowały jednego z nich, że z powodu problemów z wagonami zagrożona jest dostawa połowy zakontraktowanych kruszyw.