O tym, że w przyszłym roku pracodawcy mogą płacić za pracowników większą składkę rentową, napisała piątkowa "Rzeczpospolita". "Nie wyobrażam sobie, żeby taka decyzja, jeśli chodzi o przyszły rok, choćby ze względów czysto czasowych, mogła zapaść" - powiedział Rostowski w radiowej Trójce. Dodał, że "nie było w ogóle o tym dyskusji w rządzie".

Minister finansów odniósł się też do wypowiedzi ministra Michała Boniego, który w czwartek powiedział PAP, że do świąt Bożego Narodzenia zapadną decyzje ws. zmian w OFE.

"Myślę, że bardzo dobrze by było, gdyby do świąt ogólny kierunek tych decyzji był jasny" - powiedział szef resortu finansów. Zaznaczył, że "naprawa błędów popełnionych podczas tamtej reformy (z 1999 r. - PAP) (...) jest konieczna".

Rostowski przypomniał, że jest 7 pomysłów na zmiany w OFE; rozważane są wszystkie warianty, a także ich kombinacja. "Dopiero musimy zobaczyć, jak by to wyglądało" - dodał.

Nad reformą emerytalną pracuje obecnie kilka zespołów, m.in. ministra Boniego, Rada Gospodarcza przy premierze, Komisja Trójstronna. Propozycje przewidują m.in. wprowadzenie tzw. subfunduszy, obligacji emerytalnych, obniżenie składki przekazywanej do OFE, likwidację akwizycji na rzecz OFE czy zmniejszenie opłaty pobieranej przez fundusze od trafiających do nich składek pracowników.

W czwartek Boni powiedział PAP, że wariant polegający na obniżeniu składek przekazywanych do OFE z obecnych 7,3 proc. do 5 proc. jest "bezpiecznym" rozwiązaniem.

"Nawet gdyby zostało zawieszone przekazywanie wpłat do OFE, to w żaden sposób nie oznaczałoby to zmniejszenia kapitału na kontach indywidualnych ludzi. Byłyby one (składki - PAP) w ZUS zamiast w OFE i w żaden sposób przyszli emeryci by na tym nie stracili" - zapewnił Rostowski.