Stopa bezrobocia wzrosła do 9,8 proc., a ilość nowych miejsce pracy w sektorze pozarolniczym wyniosła jedynie 39 tys. przy oczekiwaniach nierzadko na poziomach przynajmniej 100 tys. większych. Publikacja była więc fatalna, szczególnie jeżeli pamiętamy bardzo dobry środowy odczyt raportu ADP, który większość inwestorów bardzo pozytywnie nastawił do dzisiejszych danych. Jak więc zareagowały rynki? Tak jak wczoraj na konferencję prezesa ECB, czyli spadkiem z wcześniejszych dość wysokich poziomów (WIG20 rósł ponad 1 proc.). Szybko jednak pojawiła się chęć kupna „przecenionych” walorów i na parkiety powróciły zwyżki.

Widać chęć dobrego zakończenia roku jest olbrzymia, a wspierają ją spekulacje jakoby ECB kupował obligacje irlandzkie, portugalskie i hiszpańskie. Zresztą gdy tylko zyskuje na wartości dług krajów PIIGS to nastroje z definicji powinny być dobre. Dzisiaj dodatkowo wspierały je informacje z Hiszpanii, gdzie państwo podniesie podatki i wyznaczyło datę na przesłanie do parlamentu propozycji zmian w systemie emerytalnym.

Na warszawskim parkiecie dzień zaliczyć należy więc do udanych, ale warto zauważyć, że powodzeniem cieszą się jedynie duże spółki. Widać, że rozgrywającymi pozostają inwestorzy zagraniczni, którzy niejako hurtem kupują nasze duże spółki w oczekiwaniu na dobrą końcówkę roku. WIG20 wzrósł o ponad 1 proc.

Na rynku walutowym mieliśmy do czynienia z ciekawa sytuacją. Otóż wcześniej niemrawo rosnący eurodolar wyraźnie przyspieszył po publikacji danych z rynku pracy. Wróciliśmy więc do „fundamentalnej” korelacji – złe dane z USA osłabiają dolara. O 16:00 poznaliśmy jeszcze publikację indeksu ISM dla usług, która okazała się zgodna z prognozami, ale rynek nie zwraca na nią szczególnej uwagi. Podobnie bez większego echa przeszły podwyższone prognozy dla Niemiec przez Bundesbank, jednak bezsprzecznie wspierały one wspólnotową walutę. Złoty nie kwapił się do większych ruchów i jedynie wobec dolara można było zaobserwować umocnienie.