Ponad 10 lat od wypadku francuski wymiar sprawiedliwości wydał wyrok w sprawie jednej z najgłośniejszych katastrof lotniczych ostatnich lat, która pociągnęła za sobą wycofanie concordów z ruchu pasażerskiego w 2003 roku.

Według poniedziałkowego wyroku wypadek został spowodowany przez kawałek metalu, który odpadł z samolotu DC-10 amerykańskich linii Continental Airlines (CA) i przedziurawił oponę francuskiej maszyny podczas jej startu z paryskiego lotniska. Szczątki opony miały następnie uszkodzić zbiornik z paliwem i wywołać pożar samolotu.

Sąd w podparyskim Pontoise skazał amerykańskiego przewoźnika za "nieumyślne spowodowanie śmierci" na 200 tysięcy euro grzywny. Mechanika tych linii, odpowiedzialnego za niewłaściwe umocowanie kawałka metalu, który pozostał na pasie startowym, ukarano 15 miesiącami więzienia w zawieszeniu.

Continental Airlines, które muszą też zapłacić Air France 1 milion euro tytułem odszkodowania za spowodowane straty, już zapowiedziały apelację.

Sąd uwolnił od odpowiedzialności karnej pracowników francuskiego konstruktora ponaddźwiękowego samolotu, oskarżonych w tym procesie o zaniedbania, które doprowadziły do tragedii.

Jednocześnie w postępowaniu cywilnym sędziowie uznali odpowiedzialność konstruktora concordów - koncernu EADS - za niedostateczną kontrolę techniczną samolotów tego typu. W efekcie EADS ma zapłacić 30 proc. odszkodowań rodzinom ofiar katastrofy.

>>> Czytaj też: Jak Airbus A380 został nowym królem przestworzy

W trakcie śledztwa w tej sprawie eksperci wskazywali, że już długo przed katastrofą w 2000 roku concordy miały częste problemy z oponami, a ich zbiorniki paliwa nie były dostatecznie chronione.

Trzymając się tej argumentacji, przedstawiciele amerykańskiego przewoźnika utrzymywali przez cały proces, że pożar samolotu wybuchł już kilka sekund przed przedziurawieniem opony, a jego przyczyną była usterka concorde'a.

Sąd jednak nie przyjął tej wersji wydarzeń.

Ponaddźwiękowy concorde francuskich linii lotniczych Air France rozbił się w 2000 r. w podparyskim Gonesse zaledwie dwie minuty po starcie ze stołecznego lotniska Roissy-Charles de Gaulle. Zginęli wszyscy pasażerowie, w zdecydowanej większości Niemcy, i członkowie załogi - 109 osób oraz cztery osoby znajdujące się w hotelu, w który uderzył samolot. Wśród tych ostatnich ofiar były dwie Polki z Jeleniej Góry, odbywające staż we Francji.

Do tej pory linie Air France wypłaciły rodzinom ofiar ogromne odszkodowania przekraczające 100 milionów euro.