Na odległym o 42 kilometry od Zielonej Góry lotnisku w Babimoście samoloty linii Jet Air lądują i startują trzy dni w tygodniu. Bilety można kupić za pomocą strony WWW LOT-u lub linii Jet. Koszt podróży do stolicy (w obie strony) to ok. 600 zł. W promocji o połowę taniej. Jednak z danych zgromadzonych przez Urząd Lotnictwa Cywilnego wynika, że niemal nikt ich nie kupuje.

Pięć miejsc z urzędu

– Przez pierwsze dziewięć miesięcy 2008 r. Babimost obsłużył 3962 pasażerów, rok później 2063, a w tym roku 2268 – informuje Karina Lisowska z biura prasowego ULC. Z tych samych danych wynika, że kolejne z najmniejszych polskich lotnisk (Szczecin-Goleniów) w tym samym czasie obsługiwało około 200 tysięcy pasażerów.

Loty są w ogóle możliwe, ponieważ lokalne władze wykupują na nie bilety.

– Faktycznie, co rok przedłużamy umowę na kupno biletów na to połączenie. W tym roku koszt to około 1,5 mln zł. Jest już wstępna decyzja nowych władz, że w przyszłym roku przedłużymy współpracę – usłyszeliśmy w biurze prasowym urzędu marszałkowskiego w Zielonej Górze.

Średnio w każdym samolocie urząd dysponuje pięcioma miejscami. I często są to jedyne zajęte fotele. – Leciałem w towarzystwie trzech osób, same lokalne VIP-y. Miło było poplotkować – mówi biznesmen z okolic Zielonej Góry.

Częstym gościem na pokładzie tego samolotu jest pochodząca z Zielonej Góry minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak. Ale, jak twierdzi, za jej przeloty płaci resort, który zgodnie z prawem opłaca ministrowi powrót z pracy do domu. Z darmowej puli biletów korzystała też np. wojewoda lubuski Helena Hatka oraz lokalni urzędnicy. – Byłem w pięcioosobowej delegacji. Oprócz nas leciał jedynie lokalny poseł i senator, za których płaci parlament i pani minister Fedak. Nie było żadnego komercyjnego pasażera i tak jest często – przyznaje polityk z Gorzowa.

Jednak lokalni samorządowcy mimo różnych barw partyjnych godzą się na utrzymanie deficytowego połączenia i powtarzają akcje rozdawania biletów mieszkańcom województwa. Gdy podpisywali pierwszą umowę, zarząd województwa tłumaczył to chęcią przyzwyczajenia mieszkańców do takiego połączenia. Jednak eksperyment nie wypalił – od tamtej pory liczba pasażerów spada.

Nowoczesne miasto

– Babimost przegrywa konkurencję z poznańską Ławicą. Tam jest gęstsza siatka połączeń – tłumaczy przedsiębiorca z Zielonej Góry. Jego kolega z Gorzowa wybiera lotnisko w podszczecińskim Goleniowie.

– O utrzymaniu tego kuriozum decydują ambicje Zielonej Góry, która chce być nowoczesnym miastem. Za dość wygórowaną cenę, bez względu na rachunek ekonomiczny – komentuje lokalny polityk i prosi o niepodawanie jego nazwiska.

– To samorządowe lotnisko o dobrej infrastrukturze. Gdyby nie brak systemu naprowadzania ILS, cieszyłoby się większym powodzeniem – broni lotniska minister Jolanta Fedak, która wcześniej była wicemarszałkiem województwa.