Warszawski indeks WIG20 na otwarciu sesji spadł o 0,59 proc. i wyniósł 2749,11 pkt.

„Wtorkowy wzrost indeksu największych spółek, wcale przecież nie tak zachwycający, zawdzięczaliśmy szalejącym cenom KGHM, Lotosu i Orlenu. Jeśli to szaleństwo się skończy, byki mogą mieć problemy. Bo przecież zyski kusza, by je zrealizować” – wyjaśnia Roman Przasnyski z Open Finance.

Jak dodaje Przasnyski, wczorajsze rekordy giełdowe w Europie nie wykluczają kontynuacji ruchu w górę, choć trzeba odnotować cień niepokoju.

„Wczorajszy wzrost oparty głównie na spółkach surowcowych może się zatrzymać, jeśli notowania ropy i miedzi dotknie korekta spadkowa. To scenariusz całkiem prawdopodobny na dziś” – mówi Emil Szweda z Noble Securities.

Jak twierdzi Marcin Kiepas z X-Trade Brokers, dzisiejsza sesja na warszawskiej giełdzie rozpocznie się od zdecydowanej korekty ostatnich wzrostów, które wywindowały wczoraj indeks WIG20 o 0,66% do 2765,38 pkt. Wszystkie czynniki, jakie we wtorek pod koniec notowań kazały kupować akcje, obecnie straciły na aktualności.