Łatwiejszy dostęp do kredytów, wchodzące w życie od nowego roku zmiany wysokości podatku VAT czy też ograniczenie programu Rodzina na Swoim tylko do rynku pierwotnego powinny były wpłynąć na ożywienie na wtórnego rynku nieruchomości. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu takie informacje przełożyłyby się na znaczne pobudzenie rynku i skok cen ofertowych. Brak takiej reakcji w chwili obecnej może świadczyć o dojrzewaniu i stabilizacji polskiego rynku – analizują eksperci Expandera. Jak wygląda rynek? 

Zauważalnie obniżyła się średnia w Sopocie, w ciągu jednego miesiąca o 3 proc.. Jest to jednak charakterystyczne zjawisko dla tego miasta. W miesiącach jesiennych i zimowych spada zainteresowanie kupnem nieruchomości ze strony osób, nie mieszkających na stałe w Spocie, a więc ceny spadają okresowo o nawet kilkaset złotych na metrze. W Łodzi, Szczecinie, Toruniu, Olsztynie, Białymstoku od 50 do 60 proc. wszystkich ogłaszających wycenia swoje mieszkania na 4 do 5 tysięcy z metr. W żadnym z tych miast w ciągu ostatnich 3 miesięcy nie wystawiano na rynku wtórnym mieszkań powyżej 8 tysięcy za metr kwadratowy, a tylko w Szczecinie i Białymstoku pojawiały się oferty w pomiędzy 7 a 8 tysięcy za metr. W II kwartale 2010 proporcje były podobne, jednak mieszkania w wyższych przedziałach cenowych stanowiły zdecydowanie większą część podaży. Warto również zauważyć, iż zwiększa się liczba ofert najtańszych. W cenie do 3 tysięcy za metr, w II kwartale w Olsztynie nie było żadnych ofert, podczas gdy obecnie to 3 proc. całości podaży. W Katowicach takich mieszkań wiosną 2010 było 3,4 proc. a teraz co 20-te mieszkanie (5 proc.) można kupić w tej cenie.

Czytaj też: Nowy rynek wtórny - mieszkanie prawie od dewelopera

Warto zwrócić uwagę na strukturę cenową mieszkań w Opolu. Niemal 99 proc. mieszkań sprzedawanych na rynku wtórnym ma cenę wywoławczą pomiędzy 4 a 5 tysięcy, a precyzyjniej 85 proc. to oferty od 4000 do 4500 złotych za metr. Z rynku zniknęły oferty droższe, które w II kwartale stanowiły ponad 5 proc. podaży, ale również  zmniejszył się wybór w segmencie mieszkań tańszych z 16 punktów procentowych do zaledwie 1,1% wszystkich aktualnych ofert. W Warszawie, Wrocławiu i Krakowie mieszkania w cenie do 5 tysięcy za metr to rzadkość. W Warszawie w ostatnich miesiącach było zaledwie kilka takich ofert, a w Krakowie i Wrocławiu stanowią mniej niż 0,5 proc. podaży. O realnej możliwości zakupu mieszkania w takiej cenie można mówić w przypadku Gdańska, gdzie stanowią one 6,2 proc. ogłoszeń oraz w Poznaniu 13,3 proc..

Struktura cenowa podaży mieszkań najbardziej zmieniła się w Krakowie i Warszawie. W Warszawie o 10 punktów procentowych zmniejszył się udział mieszkań w cenie do 7 tysięcy złotych za metr. Zdecydowanie zaś zwiększył się udział mieszkań najdroższych, w cenie od 9 do 10 tys., czyli znacznie powyżej średniej rynkowej. W II kwartale stanowiły 16 proc. ofert, obecnie 31,7 proc.. W Krakowie mamy do czynienia z podobną sytuacją: przedział pomiędzy 8 a 9 tysięcy, czyli mieszkania w cenie o ponad 1000 złotych wyższej niż średnia stanowią niemal 25 proc. wszystkich ofert podczas gdy w II kwartale było ich około 14,5 proc.. Warto również podkreślić koncentrację większości ofert w jednym przedziale cenowym w przypadku Wrocławia. 71,7 c. mieszkań ma cenę wywoławczą  pomiędzy 6 a 7 tysięcy.