Wczoraj Niemcy potwierdzili, że nie zamierzają dokładać do funduszu pomocowego dla bankrutów. Rynki nerwowo reagują na różnice zdań między głównymi donatorami pomocy: Berlinem i MFW.

– Potrzebne są całościowe rozwiązania, a nie rozwiązywanie problemów krajów jeden po drugim – ostrzegł w Atenach Francuz. – Merkel postępuje w sposób nieeuropejski – dodawał wczoraj szef eurogrupy Jean-Claude Juncker.

Na początku tygodnia kanclerz RFN sprzeciwiła się zarówno zwiększeniu Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej, jak i emisji wspólnych euroobligacji. Część inwestorów sądzi, że dodatkowe fundusze są potrzebne na ewentualne uratowanie przed bankructwem Hiszpanii.

Wczoraj Merkel tonowała nastroje. – Dyskusja na ten temat nie jest pomocna. Potrzebujemy spokojnej i nastawionej na osiągnięcie celu pracy – mówiła.

Zdaniem szefa MFW nie będzie jednak mowy o trwałym rozwiązaniu kryzysu bez zasadniczego wzmocnienia instytucji unijnych, a nawet stworzenia w strefie euro zalążków europejskiego państwa federalnego.

– Instytucje strefy euro po prostu nie stanęły na wysokości zadania. Kraje muszą się pogodzić z oddaniem większej części swoich prerogatyw Brukseli – mówił Strauss-Kahn. Jego zdaniem konieczna jest większa harmonizacja systemu podatkowego w Europie, a także zwielokrotnienie budżetu Unii, co musi się wiązać ze znalezieniem nowych źródeł jego finansowania (np. ogólnounijnego podatku). Szef MFW zaapelował także o zwiększenie Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej, aby uspokoić rynki.