Wcześniejsza spłata kredytu to nie jest to dobry interes dla banku bo zostaje pozbawiony zarobku. Dla wyrównania tego ryzyka banki stosują z reguły dodatkowe opłaty czy prowizje na wypadek takiej sytuacji. Expander przeanalizował ofertę banków pod kątem prowizji pobieranych za wcześniejszą i częściową spłatę kredytu hipotecznego. Wnioski nie są bardzo optymistyczne – zaledwie 7 spośród sprawdzonych 27 banków oferuje darmową możliwość spłacenia zobowiązania przed czasem.

Czytaj też: Najnowszy ranking kredytów hipotecznych. Jest taniej

Co z pozostałymi? W przypadku całkowitej spłaty kredytu wysokość prowizji waha się od 1 proc. nadpłaconej kwoty do nawet 5 proc.. W kontekście przeciętnego kredytu np. na 300 tys. zł daje to nam 4,5-6 tys. złotych. W najbardziej kosztownym przypadku (5 proc.) będzie to aż 15 tys. złotych. Sytuacja jest podobna jeśli chodzi o częściowe spłaty kredytu, choć istnieje kilka wyjątków. Przykładowo w banku PKO BP zamiast 1,5 proc. jak w przypadku spłaty całkowitej, tym razem bank policzy tylko 0,5 procent. W Pekao SA, jeśli łączna kwota spłat nie przekroczy 30 proc. kwoty udzielonego kredytu, bank nie pobierze opłaty. 

Banki po kilku latach spłacania rat rezygnują z pobierania opłat za wcześniejszą spłatę. Suma pobranych przez ten czas odsetek jest już dla nich na tyle wystarczająca, aby zrezygnować z prowizji. Najczęściej dzieje się tak po 3 latach, choć niektórzy wydłużają ten okres do 5 lat. Tak czyni również wspomniany Getin Bank, jednak w tym przypadku stosowana jest stawka degresywna, z 5 proc. po pierwszym roku do 1 proc. w piątym. Wyjątkiem jest PKO BP, który opłatę za całkowitą spłatę nalicza przez cały okres kredytowania. Można jej jednak uniknąć, gdyż opłata za spłatę częściową jest naliczana tylko przez 2 lata. Wystarczy wiec dokonać częściowej spłaty na np. 99 proc. zadłużenia.

Komu się opłaca?

Spłata kredytu może być opłacalna dla tych, którzy kredyty hipoteczne zaciągali kilka lat temu, gdy marże kredytów były wyższe niż obecnie, a część zmienna oprocentowania zdecydowanie przewyższała obecne poziomy. Taki kredyt warto po prostu zrefinansować – spłacić dotychczasowe zobowiązania zaciągając nowy, tańszy kredyt w innym banku. Mniej będzie opłacać się klientom, którzy kupując mieszkanie zobowiązania zaciągnęli w obcych walutach. Obecny poziom kursu franka szwajcarskiego (3,08 zł)  jest bowiem dużo wyższy niż w latach 2007-2008 gdy wynosił mniej niż 2,2 zł. W rezultacie wartość zadłużenia wyrażona w złotych może być nawet wyższa niż wypłacona kwota kredytu. Dla przykładu jeśli kredyt został zaciągnięty po kursie 2,20 zł a jego kwota wynosiła 300 tys. zł. to obecna zadłużenia może przekraczać 400 tys. zł. 

Jeśli dysponujemy z kolei wolną gotówką, np. otrzymaną w spadku – warto porównywać rzeczywiste oprocentowanie naszego kredytu hipotecznego z tym co oferują banki na bezpiecznych lokatach terminowych. Może się bowiem zdarzyć, że zamiast spłacać kredyt (doliczając do tego jeszcze ewentualną prowizję), bardziej będzie opłacać się wykorzystać środki do zarabiania na odsetkach od depozytu. W tym wypadku należy porównać nie tylko samo oprocentowanie depozytu z rzeczywistym oprocentowaniem kredytu, ale także uwzględnić 19 proc. podatek od zysków kapitałowych naliczany dla lokaty.