"Będziemy częścią tej wzmocnionej współpracy. To przykład naszego pragmatycznego podejścia. Unijny patent to rozwiązanie potrzebne dla biznesu" - powiedział pragnący zachować anonimowość dyplomata.

Polska, choć nigdy nie była specjalnym entuzjastą instrumentu wzmocnionej współpracy grupy państw, uznała, że skoro i tak ona powstanie, to najgorzej byłoby pozostać poza nią. W czwartek komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier ogłosił, że o wzmocnioną współpracę poprosiło w liście dziesięć krajów: Niemcy, Francja, Dania, Estonia, Finlandia, Litwa, Luksemburg, Holandia, Słowenia i Szwecja. Wnioskodawców mocno popiera Belgia, ale ze względu na sprawowanie unijnej prezydencji nie dołączyła do sygnatariuszy, by zachować neutralną pozycję.

Dyplomata dodał, że Polska chce przystąpić do tego rozwiązania, bowiem wśród języków, na które będzie tłumaczony patent, ma być angielski. Zabiegali o to polscy przedsiębiorcy, którzy chcą mieć zapewniony łatwy dostęp do zagranicznych wynalazków. Jego zdaniem, wzmocniona współpraca będzie miała pozytywny wpływ na rynek wewnętrzny UE. W ten sposób odniósł się do zastrzeżeń Włoch, że inicjatywa jest sprzeczna z Traktatem UE, bowiem prowadzi do podziałów na wspólnym unijnym rynku.

>>> Czytaj także: Patenty, wzory i znaki towarowe ułatwiają ekspansję na globalnym rynku

Wzmocniona współpraca ma być zawiązana w piątek na posiedzeniu ministrów ds. konkurencyjności w Brukseli na wniosek "dziesiątki". Na jej zawiązanie muszą się zgodzić kraje UE kwalifikowaną większością głosów. Polski dyplomata nie przesądził, czy już w piątek Polska będzie głosowała za inicjatywą, czy dołączy od niej w późniejszym terminie. Barnier zapowiedział, że natychmiast po uzyskaniu zgody państw, Komisja Europejska jest gotowa przedstawić propozycję legislacyjną, choć na razie nie ujawnił jej kształtu.

W pracach legislacyjnych Polska zabiegała, by drugim obowiązkowym językiem tłumaczenia całego patentu był na trwałe angielski; tłumaczenie na angielski miałoby mieć taką samą moc wiążącą, jak tłumaczenie na inny język wybrany przez wnioskodawcę.

10 listopada Polska nie poparła kompromisowej propozycji belgijskiej, by dodatkowe tłumaczenie na angielski obowiązywało przez osiem lat. Podobne stanowisko zajęły Włochy; odpowiedzialnością za fiasko negocjacji obarczono jednak Hiszpanię, do końca domagającą się prawa do tłumaczenia na hiszpański na równi z trójjęzycznym reżimem obowiązującym w Europejskim Urzędzie Patentowym (EPO), który stosuje angielski, francuski i niemiecki.

"Szukamy takiego rozwiązania, które by powodowało, że firmy, które pracują zwłaszcza w języku angielskim, mają dostęp do odpowiedniej jakości angielskiego tłumaczenia patentów wydanych w językach niemieckim czy francuskim" - wyjaśnił wiceminister gospodarki Marcin Korolec. "Szukamy takiego rozwiązania, które mogłoby być czy elementem decyzji jednomyślnej w najbliższy piątek, czy innego dobrego rozwiązania, które by zapewniało taki dostęp do dobrych tłumaczeń na angielski dla biznesu" - mówił w ub. tygodniu w Brukseli Korolec.

Początkowo Polska sygnalizowała sprzeciw wobec wzmocnionej współpracy ws. patentów. PKPP Lewiatan apelował o podtrzymanie polskiego stanowiska i zablokowanie tej inicjatywy razem z Hiszpanią, Włochami i grupą mniejszych krajów.

Będzie to druga wzmocniona współpraca w UE po współpracy 14 krajów w rozwodach międzynarodowych, w której Polska nie uczestniczy. W czwartek polski dyplomata powiedział, że niewykluczone, że i Polska do niej dołączy w przyszłości.

KE szacuje, że ze względu na tłumaczenia koszty patentu obowiązującego w całej UE są obecnie dziesięciokrotnie wyższe (nawet do 20 tys. euro) niż w USA (ok. 1850 euro), co zniechęca wynalazców w Europie do ochrony swych wynalazków. Prace nad uproszczeniem unijnego systemu trwają od lat 60.