Tygodniowe dane z rynku pracy w USA były lepsze od oczekiwań. Ilość wniosków o zasiłek zmniejszyła się z 438 na 421 tys. Spadła również średnia 4. sesyjna. Nic dziwnego w tych danych nie było. Przecież sezon sprzedaży świątecznej trwa, a to zwiększa zatrudnienie tymczasowe. Dane o zapasach w hurtowniach są zazwyczaj przez rynki lekceważone, ale warto się im przyglądać, bo sygnalizują, czy dynamika sprzedaży z hurtowni przewyższa przyrost zapasów. Okazało się, że zarówno zapasy (wzrost o 1,9 proc.) jak i sprzedaż (wzrost o 2,2 proc.) były dużo wyższe niż oczekiwano (około pół procent). Co prawda stosunek zapasów do sprzedaży (1,18) nie zmienił się, ale tak duży wzrost zapasów i sprzedaży bardzo dobrze rokuje sprzedaży świątecznej.

Pojawiły się jednak problemy polityczne. Podczas głosowania w klubie Demokratów w Izbie Reprezentantów przyjęto rezolucję wzywającą do zablokowania porozumienia, które Barack Obama, prezydent USA zawarł z Republikanami w sprawie przedłużenia zwolnień podatkowych ery prezydenta Busha. Demokraci chcą, żeby Senat i prezydent wrócili do dyskusji nad innym kompromisem. Taka rezolucja nie jest obowiązująca, ale bunt w obozie prezydenta może doprowadzić rzeczywiście do zmiany treści porozumienia.

Na rynku akcji sesja rozpoczęła się od kolejnego szturmu na opór, czyli 61,8 proc. zniesienie bessy Fibonacciego. Nadal drożały akcje sektora finansowego. Zachowanie tego segmentu rynku mimo trapiących go nieszczęść nie przestaje zadziwiać. I znowu niedźwiedzie bez problemów doprowadziły do spadku indeksów. Pomógł im opisany wyżej sprzeciw Demokratów. Byki się jednak nie poddały i indeksy znowu ruszyły na północ. S&P 500 bez problemów pokonał opór z listopada i naruszył zniesienie Fibonacciego. Trochę niepokoi to, że przełamanie tak ważnych poziomów odbyło się tak beznamiętnie. Wygląda to na dopychanie kolanem, ale wynik idzie w świat. Tylko ten niesamowity optymizm niepokoi… Znowu rekord dwulecia.

GPW rozpoczęła w czwartek dzień od zwyżki indeksów, ale była to zwyżka niewielka i niepewna. Szybko okazało się, że ostrożność była bardzo wskazana, bo po 2 godzinach wzrosty indeksów w Europie załamały się a z nimi wzrost EUR/USD. To doprowadziło do spadku WIG20. Po południu poprawa nastrojów na innych giełdach również u nas zaczęła podnosić indeksy, ale bardzo szybko WIG20 utknął po prostu tuż pod poziomem środowego zamknięcia. Po publikacji danych w USA indeks bardzo powoli ruszył na północ, ale kompletnie nic z tego nie wyszło. Ostatnie 30 minut było bardzo słabe i zakończyliśmy dzień spadkiem WIG20 o 0,2 proc. Warty zauważenia był bardzo duży obrót - przede wszystkim „nakręcony” przez fixing. Mam wrażenie, że fundusze po prostu restrukturyzują portfele przed końcem roku.