Niemiecka firma, która w Europie i Ameryce zarządza 1,2 tys. perfumerii, w Polsce ma ich 86. Deklaruje utrzymanie dynamiki rozwoju z ostatnich 3 lat. Oznacza to otwieranie około 15 sklepów rocznie.

W przyszłym roku salony powstaną m.in. w Zabrzu, Kaliszu, Zamościu, Szczecinie, Krakowie, Ostrowie Wielkopolskim. – Widzimy też miejsce na nowy sklep w Warszawie, gdzie mamy ich już 11. Obecnie prowadzimy negocjacje w tej sprawie – informuje Agnieszka Mosurek-Zava, prezes spółki Douglas Polska.

Jak dodaje, koszt uruchomienia jednego salonu to około 1 tys. euro za mkw. Biorąc pod uwagę, że średnia powierzchnia salonu to 200 – 300 mkw., oznacza to roczne inwestycje na poziomie około 15 mln zł w nowe lokalizacje.

W sumie wydatki będą jednak wyższe. Douglas zamierza bowiem zwiększyć powierzchnię już istniejących perfumerii. Np. w warszawskiej Arkadii w miejsce mniejszego sklepu ruszył salon o powierzchni 1,2 tys. mkw. Jego otwarcie kosztowało spółkę 6 mln zł.

>>> Czytaj także: Rynek drogeryjno-kosmetyczny będzie rósł wolniej

– Będziemy odnawiać istniejące salony. W miarę możliwości będziemy je też rozbudowywać, tak by móc zaoferować klientom większy wybór marek. Chcemy również rozszerzać naszą ofertę o zabiegi kosmetyczne i spa. Obecnie są one proponowane w ośmiu salonach – mówi Agnieszka Mosurek-Zava.

Dynamiczny rozwój sieci Douglas w ostatnich latach uplasował spółkę wśród liderów rynku kosmetyków selektywnych. Drugi gracz na rynku – Sephora – ma obecnie 83 salony. Trzecie miejsce zajmuje Marionnaud z 41 sklepami w kraju.

– Chcemy utrzymać dynamikę rozwoju z tego roku, kiedy to otworzyliśmy pięć nowych perfumerii. Oprócz tego sukcesywnie rozbudowujemy istniejące sklepy, których powierzchnia średnio wynosi 200 mkw. Chcemy dojść do 300 mkw. – informuje Sergiusz Osmański z sieci Sephora.

Mimo kryzysu wart 250 mln euro rynek ekskluzywnych kosmetyków rośnie w tempie 4 – 5 proc. rocznie. Do tego wciąż ma ogromne perspektywy rozwoju. W Polsce jest obecnie tylko około 250 perfumerii, w Hiszpanii, gdzie wielkość rynku jest zbliżona, działa ich aż 3 tys.

>>> Zobacz też: Jak bracia Likusowie zarobili miliard na luksusie

Douglas nie zamierza jednak poprzestać na zdobywaniu klientów poprzez kanał tradycyjny. Uważa, że ogromne możliwości tkwią także w sieci. Spółka uruchomiła właśnie swój sklep internetowy. – W przyszłym roku rozpoczniemy promocję tego kanału dystrybucji. Sklep internetowy sprawdził się bowiem zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Mamy już kilkaset zamówień miesięcznie – wyjaśnia Agnieszka Mosurek-Zava.

Zdaniem ekspertów zadziałała marka i klienci nie boją się podróbek. – Oferta w e-perfumerii jest w pełni autoryzowana przez dostawców. Oznacza to, że dostawcy i nasza firma gwarantują oryginalność kosmetyków i wiarygodne źródło ich pochodzenia – mówi Agnieszka Mosurek-Zava.